Minister sprawiedliwości Katarina Barley (SPD) i szef MSW Horst Seehofer (CSU) uzgodnili, że w przyszłości osoby walczące w szeregach Państwa Islamskiego (IS) będą pozbawiane niemieckiego obywatelstwa.

Według informacji medialnych władze będą odbierać niemieckie paszporty tym bojownikom, którzy mają jakieś inne obywatelstwo poza niemieckim i są pełnoletni.

Regulacje nie będą działać wstecz, co oznacza, że nie będą dotyczyć wracających do RFN bojowników z Syrii i Iraku ani 800 osób złapanych przez żołnierzy USA, o których zabranie i osądzenie apelował Donald Trump. 

W Niemczech od 1999 roku istnieją przepisy umożliwiające odbieranie niemieckiego paszportu osobom z podwójnym obywatelstwem, które wstąpiły do regularnych sił zbrojnych obcego państwa bez zgody ministerstwa obrony. Obecnie przepisy te mają zostać poszerzone o przypadki członkostwa i walki w organizacjach terrorystycznych.

Z danych niemieckiego kontrwywiadu (BfV) wynika, że od roku 2012 na dżihad do Syrii i Iraku wyjechało z Niemiec około 1050 osób. Utworzony przez terrorystyczne ugrupowanie kalifat przyciągał młodych salafitów - tak niemieckie służby określają rosnące w siłę nad Renem środowiska islamskich radykałów odwołujące się do "czystej nauki" Mahometa. Deklarują one dążenie do obalenia porządku konstytucyjnego w Niemczech.

Jak oceniają służby około 150 dżihadystów zginęło, a jedna trzecia wróciła do RFN. Większość pozostaje na wolności. Tylko w pojedynczych przypadkach udaje się byłych bojowników skazać na kary więzienia za członkostwo i działalność terrorystyczną poza granicami kraju. Federalny Urząd Kryminalny (BKA - odpowiednik polskiego CBŚP) uznaje wracających dżihadystów - ze względu na radykalizacje i doświadczenie w walce - za realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.