Niedziela była dla nas - co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Najpierw tytuł mistrza Europy zdobył Marcin Lewandowski w bieg na 1500 metrów. Lewandowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL) w finale uzyskał czas 3.42,85 i wyprzedził wyraźnie 13 lat młodszego Jakoba Ingebrigtsena - 3.43,23. Trzeci był Hiszpan Jesus Gomez - 3.44,39.

Później Sofia Ennaoui wywalczyła srebro w biegu na 1500 metrów, uzyskując czas 4:09,30. 

Aż w końcu "rakietę"  odpaliła nasza sztafeta 4x400 metrów pań, w znakomitym stylu pieczętując wygraną Polski w klasyfikacji medalowej.

Łączny dorobek biało-czerwonych to pięć złotych i dwa srebrne. Poza tymi, którzy na podium stanęli wczoraj, mistrzami kontynentu zostali Paweł Wojciechowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL) w skoku o tyczce, Michał Haratyk (KS Sprint Bielsko-Biała) w pchnięciu kulą i Ewa Swoboda (AZS AWF Katowice) na 60 m. Srebrny medal zdobył drugi z polskich tyczkarzy - Piotr Lisek (OSOT Szczecin).

Gratulacje naszym znakomitym lekkoatletom złożył sam szef rządu Mateusz Morawiecki. "Kolejne doskonałe wieści" - napisał, wymieniając sukcesy biało-czerwonych.

Okazało się, że lekkoatletom kibicował też minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak. Miał jednak ku temu powody - kilkoro naszych reprezentantów to żołnierze.