Ambasada RP w Kijowie wystosowała w tej sprawie notę protestacyjną do MSZ Ukrainy, wskazując, że obecność upamiętnień o takiej treści poddaje w wątpliwość deklarowaną przez władze Ukrainy politykę dobrosąsiedztwa i pojednania w relacjach z Polską oraz prosząc stronę ukraińską o wyjaśnienia dot. legalności i okoliczności powstania obu obiektów.

– powiedziała rzecznik MSZ.

W nocie zapewniono, że Polska jest otwarta na dialog służący wyjaśnieniu wątpliwości historycznych.

Na tablicę stojącą obok pomnika ofiar tragedii, na której - po ukraińsku, po polsku i angielsku – napisano, że za zbrodnię odpowiadają „niemieccy naziści”, a we wsi działały ‚polskie bojówki” zwrócono uwagę także podczas ubiegłorocznych obchodów 74. rocznicy zbrodni w Hucie Pieniackiej. Biorący udział w uroczystościach wiceprezes IPN Krzysztof Szwagrzyk stwierdził wówczas, iż treść napisu na tablicy to „prowokacja ze strony pewnych sił ukraińskich, które chcą na nowo pisać historię. Bez względu na to, ile by się takich tablic nie pojawiło, nic nie zmieni faktu, że 28 lutego 1944 roku mieszkańcy Huty Pieniackiej zostali wymordowani przez Ukraińców w służbie niemieckiej”.

Do zbrodni w zamieszkałej przez ludność polską wsi Huta Pieniacka doszło 28 lutego 1944 r. Tego dnia ukraińscy żołnierze 4. Galicyjskiego Pułku Ochotniczego SS (złożonego z ochotników do Dywizji SS Galizien), dowodzeni przez niemieckiego dowódcę oraz wspierani przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii i członków paramilitarnego oddziału ukraińskich nacjonalistów, dokonali pacyfikacji polskiej ludności – mężczyzn, kobiet i dzieci. Według szacunków ze śledztwa IPN w Krakowie, zginęło wówczas ok. 850 osób. W Hucie Pieniackiej znajdowali się również ci Polacy, którzy uciekli z innych miejscowości w obawie przed morderstwami, dokonywanymi przez ukraińskich nacjonalistów i wspierających ich chłopów.