- napisał Sławomir Nitras na swoim profilu na Twitterze.

Ale to nie pierwszy raz, kiedy Prezydium Sejmu wymierza mu taką karę. Niedawno został ukarany obniżeniem o połowę uposażenia poselskiego za "uporczywe przerywanie obrad". Następnego dnia od razu uznał, że to "przejaw nękania". [polecam: https://niezalezna.pl/227276-nitras-ukarany-za-przerywanie-obrad-mowil-o-nekaniu-dostal-odpowiedz-padly-tez-slowa-o-wyjezdzie-do-turcji]

Uposażenie zostało mu wówczas odebrane na 3 miesiące, a zdaniem Nitrasa był to przejaw "nękania" go przez polityków PiS.

Może dlatego jakiś czas później Nitras postanowił wziąć odwet na PiS-ie i pognębić jej członków. Pod koniec listopada 2018 r. poseł Iwona Arent z Prawa i Sprawiedliwości ujawniła, że Nitras miał ją... "uderzyć i publicznie znieważyć, używając przy tym wulgarnych słów".

Posłanka PiS poinformowała o sprawie na Twitterze. "Wczoraj złożyłam zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Warszawie w związku z karygodnym zachowaniem posła Sławomira Nitrasa z PO, który uderzył mnie i publicznie znieważył używając wulgarnych słów" - napisała wówczas Arent.

W tym samym czasie Nitras zaatakował działaczy pro-life, stawiając się kolejny raz ponad prawem. Jak wynikało z relacji Fundacji Pro - Prawo do Życia - ubliżał i używał wulgaryzmów wobec członków tej organizacji. Nie przeszkadzała mu nawet obecność funkcjonariuszy policji.

Cóż. Ten poseł Platformy Obywatelskiej najwyraźniej z trudem utrzymuje nerwy na wodzy.