Ten człowiek ma ambitne plany. Jego partia stoi dopiero na początku drogi, ale Biedroń zabrał się do pracy z entuzjazmem i udzielającym się innym dobrym humorem. Niedawno zapytano go, czy byłby gotów zostać szefem rządu. Odpowiedź była taka sama, jak wtedy, gdy w Słupsku udzielał ślubów parom weselnym: „Tak, chcę, no jasne”

- pisze Gerhard Gnauck we "Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung" skupiając się na kolejnych etapach kariery Roberta Biedronia.

Na początku lutego powołał do życia nową partię. Nazywa się „Wiosna” i ma lewicowy, także socjalno-populistyczny i antyklerykalny program. „Wiosna” chce bardziej wyraźnie niż dotychczas oddzielić państwo od Kościoła i zmienić polski krajobraz z jego wieczną polaryzacją pomiędzy rządzącym narodowo-konserwatywnym PiS-em Jarosława Kaczyńskiego a liberalną Platformą Obywatelską

- czytamy w „FAS”, gdzie autor powołuje się na sondaże dające Biedroniowi 14 proc. poparcia, z czego wnioskuje: "być może powstanie możliwość odsunięcia przez koalicję centrowo-lewicową PiS od władzy".

W wypowiedzi udzielonej FOS przez Biedronia lider "Wiosny" wykazuje, że jego ugrupowanie "jest najbardziej europejskie w Polsce" i "chce uczestniczyć w odnowie Unii Europejskiej", gdyż "zastój byłby rezygnacją z europejskich marzeń".

A "osiągnięciach" Biedronia w Słupsku jakoś cisza...