Wprowadzenie 500 plus od pierwszego dziecka, brak podatku PIT dla pracowników do 26. roku życia, „trzynastka” dla emerytów, przywrócenie zredukowanych połączeń autobusowych, obniżenie kosztów pracy - to „nowa piątka PiS” zaprezentowana podczas sobotniej konwencji programowej partii. O nowych elementach programu mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński.

W trakcie dnia przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej ścigali się na złośliwe komentarze pod adresem partii rządzącej.

- PO mówi, że 500 plus na każde dziecko to jest ich propozycja. To dlaczego sięgacie po cudze pomysły? – zapytano dziś premiera w studio TVP.

- Mieli 8 lat czasu, żeby wdrażać dobre pomysły społeczne. Nie wdrażali prawie nic w tamtych czasach – odparł szef rządu. - To po pierwsze. A po drugie – jak przypominam sobie wypowiedzi wszystkich najważniejszych osób z PO, to pan Schetyna np. mówił, że nie ma na to w ogóle pieniędzy w budżecie. Pani Lubnauer dzisiaj też w Koalicji Obywatelskiej mówiła o aktywnej rodzinie, która oznaczała, że ma być 250 zł na każde dziecko, a więc oni by obcięli o połowę ten program, zgodnie ze swoim programem wyborczym. Pan były prezydent Komorowski bardzo nieładnie się wypowiedział, to może jak ktoś chce, to niech sobie odszuka. Pan były premier Tusk powiedział o tym, że te pieniądze gdzieś zostały chyba zakopane. Tak sobie żartował z tego. I że na pewno ich nigdzie nie ma. Pan Rostowski mówił, że pieniędzy nie ma i nie będzie. Była premier pani Kopacz również bardzo ostro się wypowiadała w tym temacie. A więc wiarygodność zapewnień PO jest dzisiaj dla mnie po prostu zerowa

- podkreślił.

- Nie obawia się Pan, że teraz powróci ta narracja z 2015 r., że nie ma i nie będzie na to pieniędzy, że to jest czysty populizm? – dopytywano premiera.

- Tak właśnie się trochę przeplątają te wypowiedzi naszych oponentów politycznych. Bo z jednej strony mówią, że teraz daliby jeszcze więcej może pieniędzy. Ale z drugiej strony, dzisiaj nawet, wypowiedzi czołowych polityków PO, że to jest tani populizm, że to jest korupcja polityczna. To nie jest żaden tani populizm. To jest po prostu program dla polskich rodzin. My bardzo dobrze zarządziliśmy sprawami budżetowymi. Po prostu uszczelniliśmy system podatkowy. Też byliśmy w stanie rozpędzić gospodarkę do takiego poziomu, że ona działa dobrze. Oczywiście zawsze może być lepiej. Aspirujemy do tego poziomu zarobków europejskich przede wszystkim, to z punktu widzenia ludzi. Ale to pozwoliło nam zebrać pewną pulę pieniędzy, którą przeznaczamy. Mamy to dobrze przeanalizowane, przygotowane, przeliczone

- zapewnił.

- W skali roku łącznie będzie to kosztowało około 40 mld zł. To są duże programy, ale one mają również charakter inwestycyjny, bo zwiększenie mobilności między powiatami [przywrócenie zredukowanych połączeń autobusowych], czy inwestycja w polskie rodziny, w edukację (...), to jest lepszy wypoczynek, wyżywienie (...). Wiedza naszych dzieci zwróci się naszej gospodarce

– wskazał premier.