Unijny komisarz wraz z ministrem inwestycji i rozwoju Jerzym Kwiecińskim wziął udział w Brukseli w debacie poświęconej projektowi budżetu unijnego na lata 2021-2027.

Komisarz przekonywał, że choć obecny rok jest rokiem wyborczym w UE, to liczy na to, że uda się w nim wynegocjować część elementów przyszłych unijnych ram finansowych na lata 2021-2027. Podkreślał, że polityka spójności i wspólna polityka rolna ciągle będą najważniejszymi częściami przyszłego budżetu.

Jednak, jak mówił, na skutek tego, że pojawiały się dwa ubytki w tym budżecie – pierwszy związany z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE, a drugi z nowymi priorytetami - konieczne było zaproponowanie w projekcie cięć w spójności i rolnictwie.

Oettinger przyznał, że zdaje sobie sprawę, iż część krajów UE, w tym nawet te najbardziej rozwinięte, jest przeciwnych cięciom w spójności i rolnictwie, ale inne domagają się, by UE przeznaczała więcej pieniędzy na nowe priorytety, jak np. badania, nauka i nowe technologie. W projekcie KE takim nowym priorytetem jest też na przykład rozwiązanie problemu migracji. Dlatego potrzebne jest kompromisowe podejście - ocenił komisarz.

Podkreślił, że polityka spójności w obecnym budżecie okazała się sukcesem, bo ograniczała i ogranicza różnice w rozwoju między regionami w UE. Powołał się na przykład Polski.

„Jest przykładem sukcesu gospodarczego. Wiele firm rozwinęło w niej swoją działalność”

– powiedział, wskazując, że różnice gospodarczej między Polską a bardziej rozwiniętymi regionami UE zmniejszają się.

Kwieciński mówił podczas debaty, że mankamentem projektu przyszłego budżetu unijnego jest brak strategii. Podkreślił jednocześnie, że liczy na to, iż kluczowe elementy przyszłego budżetu uda się wynegocjować jeszcze w 2019 roku.

Wskazał, jak ogromne znaczenie ma polityka spójności dla krajów UE. Powołując się na przykład Polski, podkreślił, że w niektórych regionach, jak w przypadku Warszawy czy Mazowsza, statystyki gospodarcze przekraczają średnią unijną, w innych regionach, na wschodzie Polski, stanowią 50 proc. unijnej średniej.

„Mniej ambitny budżet oznacza mniej Unii Europejskiej w Unii Europejskiej”

– powiedział.

Minister podkreślił również, że polityka spójności to nie tylko pieniądze. Jak przekonywał, te środki miały też wpływ na zmianę filozofii zarządzania krajem i to jest ogromna wartość dodana. Wskazywał, że jeszcze 10 lat temu Polska miała problemy z właściwym zarządzaniem funduszami, ale dzięki nowej strategii ten problem został wyeliminowany.

Jak mówił, nie podobają mu się zabiegi dotyczące upolitycznienia przyszłego unijnego budżetu. Chodzi o zaproponowaną przez KE warunkowość, czyli uzależnienie wypłaty unijnych funduszy od praworządności.

Kwieciński pytany o tę kwestie wskazał, że nie jest to dobre rozwiązanie. Jego zdaniem trudno stwierdzić, kto miałby oceniać poziom praworządności w danym kraju. Zaznaczył też, że nie ma wskaźników oceny praworządności. Jego zdaniem poprzez propozycję warunkowości Komisja Europejska zamierza wzmocnić swoją pozycję wobec budżetu.

Konferencję w Brukseli zorganizował brukselski think tank Centrum Studiów nad Polityką Europejską (CEPS).