Klub PO-KO nie wziął udziału w głosowaniu nad uchwałą upamiętniającą byłego premiera Jana Olszewskiego.

Był człowiekiem honoru, pełnym godności, skromności i uczciwości; w historii zapisał się jako patriota, mąż stanu i wzór do naśladowania

- napisano w uchwale.

Nie spodziewałem się takiej postawy PO-KO, które urasta do metafory "POstKOmuna", bo jest tam trochę takiej przeszłości

- ocenił w rozmowie z Niezalezna.pl poseł Prawa i Sprawiedliwości Jan Mosiński.

Poseł podkreślił, że "liczył na refleksję, że jednak nad nieżyjącym Janem Olszewskim, premierem Polski, wyjątkowo zasłużonej osoby dla Polski, walczącej o jej suwerenność i niepodległość, panowie posłowie i panie posłanki podniosą się trochę wyżej niż poziom siedzeń na sali posiedzeń, ale niestety tak się nie stało".

Naszła mnie taka refleksja, bo tę uchwałę głosowaliśmy już po północy - przypomniała mi się "nocna zmiana" z 1992 roku. To smutna refleksja, ale myślę oddająca taką rzeczywistość w sensie posłów PO-KO

- dodał Jan Mosiński.