Jak widać, szaleństwo przed wyborami do Parlamentu Europejskiego zaczyna się bardzo szybko. Aż strach pomyśleć co się będzie działo podczas kampanii wyborczej. Markowi Belce ewidentnie szkodzi niepewność, co do pojawienia się jego nazwiska na listach Koalicji Europejskiej. Do tego stopnia, że zaczął obrażać kobiety - w tym wypadku Beatę Szydło.

„Beata Szydło to zdaje się, że ma problem z tym biciem się, bo jednak ta bitwa to się nie na posiedzeniu plenarnym odbywa, gdzie się odczytuje jakieś przygotowane wystąpienie, to też ważne ale nie tam się rodzą kompromisy, tylko rodzą się w kuluarach, może nawet gdzieś w restauracji, gdzie trzeba się jakimś 'languagem' posługiwać, że się tak wyrażę, komunikować się trzeba i to najlepiej bez tłumacza. Jak ktoś jest, że tak powiem niemota, to przepraszam ale tam jego użyteczność jest minimalna

– mówił Marek Belka w rozmowie z Piotrem Maślakiem w gazeta.pl.

Na te haniebne słowa zareagowała rzeczniczka PiS Beata Mazurek.

Jeśli pan Belka ma matkę, żonę i córkę to z pewnością mogą być dumne z jego szacunku do kobiet. Prostactwo i kompleksy. W środowisku Platformy takie zachowania stają normą

- napisała na Twitterze.

Ale były premier najwyraźniej za swoje słowa póki co nie zamierza przepraszać...