Z prawdziwą radością zobaczyłem za to Andrzeja Gwiazdę na oficjalnych zdjęciach z uroczystości pogrzebowych. Fotografię, na której wzruszeni ludzie ściskają mu rękę. Joannę i Andrzeja Gwiazdów mam zaszczyt znać od lat. I każda chwila w obecności tej ćmiącej papierosa za papierosem pary jest prezentem od losu. Skąd te dobre słowa? Ze zrozumienia, że musimy bohaterom polskiej wolności publicznie okazywać życzliwość i szacunek za ich życia – bo mija nieubłaganie. A my jesteśmy jak te karły na plecach gigantów. Trzeba też umieć odróżniać prawdziwe gwiazdy od pawianów z gołym tyłkiem.