Szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini poinformowała dzisiaj dziennikarzy, że w ciągu kilku tygodni UE może nałożyć nowe sankcje na Rosję w związku z działaniami tego kraju wobec Ukrainy.

W Brukseli odbywa się spotkanie ministrów spraw zagranicznych państw UE. Mogherini była przed nim pytana o możliwości nałożenia nowych sankcji na Rosję za jej działania wobec Ukrainy.

Jak podkreśliła, UE jak dotąd nie tylko nałożyła sankcje, ale zachowała w ich sprawie jedność i są one sukcesywnie przedłużane, ponieważ Rosja nie wdrożyła w życie porozumień z Mińska.

Nie widzimy, żeby sprawy szły w dobrym kierunku. (...) Nie widzimy pozytywnych kroków (ze strony Rosji). To dlatego państwa członkowskie jak dotąd zawsze powtarzały swoją wolę utrzymania (sankcji). Tak, w ciągu najbliższych tygodni jednomyślnie mogą zostać podjęte decyzje o nowych sankcjach, związanych z ostatnimi wydarzeniami"

- wskazała.

Ministrowie spraw zagranicznych państw UE mają dać zielone światło dla nałożenia sankcji w związku z agresję Rosji wobec Ukrainy w rejonie Morza Azowskiego. Potem dyskusja na ich temat ma być prowadzona na poziomie technicznym. Sankcje mogłyby zacząć obowiązywać od marca.

"Unia Europejska dała wstępną zgodę na nałożenie sankcji na Rosję za atak na ukraińskie okręty w rejonie Morza Azowskiego" - poinformowało także inne źródło w UE.

Decyzja ministrów jest porozumieniem politycznym, a szczegóły techniczne sankcji mają zostać wypracowane w ciągu najbliższych tygodni.

Według wstępnych decyzji sankcjami miałoby zostać objętych kilka osób, które były zaangażowane w agresywne działania Rosji wobec Ukrainy w rejonie Cieśniny Kerczeńskiej. Wcześniej pojawiały się też informacje, że sankcjami mogłoby zostać objętych nawet kilkanaście osób.


Pod koniec listopada 2018 roku siły rosyjskie ostrzelały trzy małe okręty ukraińskie, które próbowały przepłynąć z Morza Czarnego na Morze Azowskie przez łączącą je Cieśninę Kerczeńską, kontrolowaną przez Rosję. Jednostki zostały przejęte, a 24 członków ich załóg aresztowano; ostatnio ich areszt przedłużono do 24 kwietnia. Incydent wywołał oburzenie międzynarodowej opinii publicznej. UE zabiega o uwolnienie ukraińskich marynarzy.

Według Kijowa Rosjanie starają się przejąć kontrolę nad Morzem Azowskim i zablokować pracę ukraińskich portów w Mariupolu i Berdiańsku. Zgodnie z umowami dwustronnymi Morze Azowskie i Cieśnina Kerczeńska to wewnętrzne terytoria obu państw, które mają na nim swobodę żeglugi.

Marynarze przetrzymywani w moskiewskich aresztach należą do załóg trzech niewielkich okrętów wojennych. Rosjanie ostrzelali jednostki m.in. z myśliwca i śmigłowca bojowego. Ukraina uznała incydent za akt agresji. Władze Rosji zarzucają marynarzom nielegalne przekroczenie granicy państwowej..