Przeor Santiago Cantera zaznaczył, że nie można ruszać szczątków spoczywających na terenie podległym opactwu.

Benedyktyni opiekują się Narodowym Pomnikiem Świętego Krzyża w Dolinie Poległych, jak brzmi pełna nazwa mauzoleum upamiętniającego wszystkie ofiary wojny domowej w Hiszpanii z lat 1936-39, gdzie w wykutej w skale bazylice spoczęły szczątki generała Franco. Przy jego grobie codziennie odprawiana jest msza św.

Nad bazyliką góruje wielki krzyż, a po drugiej stronie wzgórza znajduje się rozlegle opactwo, w którym obecnie nie ma opata i dlatego jego obowiązki sprawuje przeor Cantera, któremu powierzył je przełożony kongregacji benedyktynów z Solesme. Opactwo Valle dos Caidos podlega bowiem Kongregacji Solesmeńskiej.

W Dolinie spoczywają zwłoki osób walczących po obu stronach konfliktu. Jednak, jak pisze agencja EFE, zwłoki walczących po stronie republikańskiej zostały pochowane tam bez zgody ich rodzin i fakt ten od początku jest przyczyną zapiekłej urazy, ponieważ monumentalny obiekt uważany jest za potężny symbol dyktatury Franco.

"Sądzę, że Sąd Najwyższy, na podstawie prawnej sprzeciwi się ekshumacji - powiedział przeor Cantera w wywiadzie dla prawicowej gazety "La Razon", dodając, że socjalistyczny rząd Hiszpanii działa pod wpływem "ignorancji, arogancji i nienawiści".

Rząd premiera Pedro Sanchez w piątek wydał zgodę na ekshumację szczątków Franco, dając jego rodzinie 15 dni na decyzję, gdzie chce je pochować. Jednocześnie zabronił przeniesienia ich do krypty w katedrze Almudena w centrum Madrytu. Rząd obawia się, że miejsce to, w którym rodzina Franco ma rodzinny grobowiec, może stać się miejscem gloryfikacji frankizmu.

W piątek minister sprawiedliwości Dolores Delgado oznajmiła, że jeśli wnuki generała sprzeciwią się ekshumacji, rząd "rezerwuje sobie prawo wyboru miejsca, gdzie zostaną pochowane". Delgado wyjaśniła, że zatwierdzone w piątek przepisy zabraniają pochówku Franco w katedrze Almudena z powodu “konieczności zachowania bezpieczeństwa oraz ładu społecznego”.

Fundacja Francisco Franco dbająca o jego pamięć poinformowała, że zamierza złożyć apelację do Sądu Najwyższego, ponieważ uważa, że ekshumacja byłaby "pełna nielegalności i arbitralności". W grudniu Sąd Najwyższy zadecydował, że ekshumacji nie można wstrzymać.

Prawnicy rodziny Franco wskazują, że rząd nie ma prawa do ekshumacji generała, gdyż jego ciało zostało złożone na terenie bazyliki, którą zarządza Kościół. Według ojca Santiago Cantery rząd Sancheza nigdy nie rozmawiał z benedyktynami na temat ekshumacji Franco.

Zarówno ojciec Cantera, jak i arcybiskup Madrytu kardynał Carlos Osoro twierdzą, że zgoda na ekshumację zależy od porozumienia rządu z rodziną Franco, która odmawia, oskarżając socjalistów o rewanżyzm.

Sprawujący od czerwca władzę gabinet Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (PSOE) od początku deklarował, że usunięcie zwłok generała z Doliny Poległych jest jednym z jego priorytetów. Według Sancheza pozostawanie na terenie mauzoleum ciała Franco, który zapoczątkował wojnę domową, uwłacza pamięci ofiar tego konfliktu.

W opinii większości hiszpańskich mediów rządowi nie uda się sfinalizować procedury przeniesienia zwłok Franco poza Dolinę Poległych. Dziennik “La Vanguardia” zgadza się z potomkami generała, wskazując, że hasło ekshumacji Franco będzie “jednym z punktów rozpoczynającej się właśnie kampanii wyborczej”.

Sanchez dniem przedterminowych wyborów parlamentarnych ogłosił 28 kwietnia.

Według dziennika “El Pais” teoretycznie jego gabinet mógłby na początku marca podjąć próbę szybkiej ekshumacji. Gazeta ustaliła, że administracja rządowa ma już plan “działań trwających zaledwie kilka godzin, których łączny koszt nie przekroczyłby 3800 euro”.

Rok 2018 był rekordowy pod względem liczby osób, które odwiedziły mauzoleum hiszpańskiej wojny domowej - prawie 379 tys. Oznacza to ponad 33-procentowy wzrost napływających tam gości w porównaniu z 2017 r.