Niby polskie instytucje (np. samorządy, szkoła) i rodziny kładą nacisk na ruch wśród dzieci, ale jak widać, coś jest nie tak, czegoś brakuje. Wiadomo, że dzisiejsze dzieci są podatne na wiele rozpraszaczy, z których największym jest internet, ale tym bardziej trzeba bić na alarm. Jeżeli nic się nie zmieni, w przyszłości grozi nam katastrofa zdrowotna, finansowa, społeczna. Nie ma co się łudzić, że schorowany już od najmłodszych lat naród będzie w stanie odnosić trwałe sukcesy, nie mówiąc o tym, że jeżeli spełniłby się najgorszy scenariusz, nie będzie w stanie się obronić.