Pierwsza polska mistrzyni świata w karate niedawno zamieściła w mediach społecznościowych wpis, w którym przyznała, że - choć jest mistrzynią świata - nikt jeszcze nie nagrodził jej za ten sukces. 

Jak do tej pory nie otrzymałam żadnej nagrody za pierwszy złoty medal Mistrzostw Świata... za ten „historyczny” wynik nie dostałam nawet grosza, kwalifikacje olimpijskie jak na razie opłacam sama, bilety do Paryża, gdzie osiągnęłam kolejny sukces były zakupione tydzień przed wyjazdem z powodu braku środków na koncie... Przykro mi, że tak właśnie wygląda moja walka o Igrzyska Olimpijskie...

- napisała Banaszczyk.

Szybko zareagowało Ministerstwo Sportu. Podjęto decyzję o dodatkowym finansowaniu dla mistrzyni świata. Dzięki temu będzie ona mogła przygotowywać się do igrzysk olimpijskich w Tokio z większym spokojem.

Ale to nie koniec. Dziś minister Witold Bańka ujawnił, dlaczego Dorota Banaszczyk do tej pory nie otrzymała nagrody ministerstwa za mistrzostwo świata. Okazuje się, że do 31 stycznia Polski Związek Karate bądź Polska Unia Karate, których działacze - delikatnie mówiąc - wzajemnie za sobą nie przepadają, miały okazję złożyć wniosek o nagrodę dla Banaszczyk i jej trenera. Oczywiście taki wniosek nie wpłynął, co negatywnie świadczy o działaczach sportowych tych związków.

Do sprawy wkroczył sam minister Bańka. Prawo daje mu możliwość przyznania nagrody specjalnej z własnej inicjatywy. Bańka ogłosił dziś, że podjął decyzję w tej sprawie.

Decyzja ministra sportu spotkała się z niezwykle pozytywnym odzewem. Wyrazy uznania dla Witolda Bańki wpisują osoby, związane ze sportem od lat. Tak, jak na przykład znany dziennikarz sportowy Mateusz Borek...

... czy niegdyś znakomita tyczkarka Monika Pyrek.

Pozostaje tylko pytanie - dlaczego działacze nie złożyli takiego wniosku w terminie i pozostawili zawodniczkę samą w sobie? Ta sytuacja daje sporo do myślenia.