Właśnie kosztem ludzi takich, jak śp. premier Jan Olszewski. Jak również kosztem tych, o których on się troszczył. Wiele się mówi o niechlubnej „nocnej zmianie”, czyli kulisach odwołania rządu Olszewskiego w czerwcu 1992 r. Mniej o tym, że to jego gabinet chciał wzmocnić naszą gospodarkę narodową, ukrócić patologie dzikiej prywatyzacji, dać społeczeństwu odetchnąć po szokowej terapii, jaką była realizacja planu Leszka Balcerowicza. Drobny przykład: stan polskiej ochrony celnej uległ za Balcerowicza całkowitemu rozkładowi – mówił premier Olszewski w rozmowie z Jerzym Zalewskim, opublikowanej w książce „Dwa kolory”. Pod naprawdę wieloma względami upadek tamtego rządu skierował rozwój III RP w niebezpieczną stronę.