Sąd Rejonowy w Goeteborgu nie wyraził zgody na wydanie polskim władzom Stefana Michnika. Powodem odmowy jest przedawnienie zarzucanych Michnikowi czynów oraz jego szwedzkie obywatelstwo.

Mając to na względzie oraz biorąc pod uwagę, że jest on obywatelem Szwecji, wniosek o jego wydanie zostaje odrzucony

- orzekł sędzia Mats Hagelin.

W ocenie redaktora Tomasza Sakiewicza "Szwedzi kompletnie nie znają historii i uważają, że takie rzeczy nie mogły mieć miejsca".

Poza tym Szwedzi mają problem z pamięcią historyczną. Należy pamiętać, że Szwecja była jednym z największych i najwierniejszych sojuszników Hitlera, formalnie będąc neutralna. I przez wiele lat, od czasów kiedy rodził się hitleryzm w Niemczech, Szwedzi pomagali Niemcom omijać wszelkie ograniczenia militarne, a potem zarabiali na II wojnie światowej.
Pamięć historyczna jest dla Szwecji sprawą niebezpieczną i dla nich jest już chyba w tej chwili wszystko jedno, czy zbrodniarz komunistyczny, czy hitlerowski, i oni woleliby zapomnieć ten czas

- przypomniał.

Redaktor naczelny "Gazety Polskiej" i "Gazety Polskiej Codziennie" wskazał, że "rodziny powinny wytoczyć proces przeciwko sądowi szwedzkiemu o ogromne odszkodowania".

Jeżeli uniemożliwia się ukaranie zbrodniarza, człowieka który zabijał, to znaczy, że Szwecja bierze na siebie konieczność zapłacenia odszkodowań za tego zbrodniarza, który w Polsce nie mógł zaznać sprawiedliwości

- dodał.