Amerykański sekretarz stanu rozpoczął dyplomatyczną podróż po Europie od spotkania w Budapeszcie z premierem Węgier Viktorem Orbánem. Tematem rozmów było zwiększenie zdolności odstraszania NATO i przeciwdziałanie zagrożeniu ze strony Rosji. Poruszane były też kwestie rosnącej obecności Chin w Europie Środkowej w wymiarze gospodarczym, w tym działalność przedsiębiorstwa Huawei m.in. na Węgrzech.

Chińska korporacja ma zamiar stworzyć centrum logistyczne na Węgrzech, z kolei w Warszawie przymierza się do budowy centrum cyberbezpieczeństwa. Zdaniem Waszyngtonu jest to sposób Chin na zaczepienie się na unijnym rynku. Same natomiast rozwiązania technologiczne, którymi dysponuje Huawei, mogą posłużyć do szpiegostwa.

Kolejnym przystankiem na drodze Mike’a Pompeo jest Słowacja.

– Przyjazd szefa amerykańskiej dyplomacji ma być gestem wobec państwa, które jest przychylne Stanom Zjednoczonym oraz kupuje amerykański sprzęt wojskowy, a jednocześnie jest w twardym jądrze Unii Europejskiej

– mówi „Codziennej” Łukasz Kołtuniak z Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego (CAKJ). Jak zauważa ekspert ds. Europy Środkowej, premier Słowacji Robert Fico nie trzyma tak bardzo z Rosją jak jego poprzednicy. Z drugiej jednak strony trwa penetracja słowackiego rynku przez rosyjski biznes.

– Jeśli zaś chodzi o inicjatywy współpracy Chin z państwami Europy Środkowo-Wschodniej (format 16+1) oraz inicjatywy Pasa i Szlaku, to w Czechach początkowy entuzjazm zaczyna słabnąć. Wynika to m.in. z próby kradzieży know-how w tym kraju przez Chińczyków – wyjaśnia ekspert CAKJ.

Opublikowane raporty czeskiej Informacyjnej Służby Bezpieczeństwa (BIS) jasno wskazują, że chińscy szpiedzy i dyplomaci są dużym zagrożeniem. Z kolei Narodowy Urząd Bezpieczeństwa Cybernetycznego i Informacyjnego (NÚKIB) informował, że wykorzystywanie urządzeń oraz oprogramowania chińskich spółek Huawei i ZTE przez instytucje czeskie może być poważnym zagrożeniem.

Jutro szef amerykańskiej dyplomacji weźmie udział w warszawskiej konferencji ministerialnej nt. pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Przybyć na nią mają m.in. premier Izraela Beniamin Netanjahu, wiceprezydent USA Mike Pence oraz doradcy prezydenta Donalda Trumpa Jared Kushner i Jason Greenblatt. Wśród wielkich nieobecnych będą przedstawiciele rządu w Ankarze. Jak pisała „Codzienna”, szef tureckiej dyplomacji pojawi się tego dnia na antyszczycie w Soczi wspólnie z Rosjanami i Irańczykami. – Jest to bardzo wyraźny sygnał wskazujący na to, gdzie się znajduje Turcja, jeśli chodzi o układ sojuszniczy – mówi „Codziennej” Witold Repetowicz, ekspert ds. Bliskiego Wschodu.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"