Cała sprawa rozpoczęła się 10 stycznia 2019 r., kiedy 48-latek z pow. inowrocławskiego zgłosił policji kradzież mercedesa wartego ok. 100 tys. zł. Mężczyzna zeznał, że zaparkował auto na ul. Kościuszki w Radziejowie, a gdy po kilku godzinach wrócił na miejsce, pojazdu już nie było.

- Policjanci od początku podejrzewali, że w tej kradzieży „coś nie gra”. Gromadzili dowody, zapisy monitoringu, przesłuchiwali świadków, weryfikowali fakty. Ich ustalenia pokazały, że do kradzieży auta nigdy nie doszło. Cała sprawa była od początku ukartowana przez właściciela pojazdu

- zaznacza asp. szt. Marcin Krasucki.

Materiał dowodowy zgromadzony przez policję pozwolił na zatrzymanie 48-latka. Usłyszał zarzut zeznania nieprawdy, fikcyjnego zgłoszenia kradzieży i usiłowania oszustwa firmy ubezpieczeniowej w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.

Wobec mężczyzny zastosowano dozór oraz poręczenie majątkowe. Grozi mu do 8 lat więzienia.