W spotkaniu z ministrem rolnictwa w Świeciu uczestniczyło ok. 100 rolników.

"Próbujemy utrzymywać ASF (afrykański pomór świń) w pasie wzdłuż wschodniej granicy. To się udaje od kilku lat. Nie chcę oceniać moich poprzedników, co powinni byli zrobić. Teraz wszyscy są mądrzy - po pięciu latach, a wcześniej nikt na świecie nie wiedział, jak sobie z tym radzić" - mówił.

Zdaniem ministra, trzeba zmniejszyć liczbę dzików, żeby stworzyć pas ochronny, a tam, gdzie jest choroba, trzeba je po prostu wybić. Jak mówił, Polski Związek Łowiecki odmówił polowań na dziki, a jedynie pojedyncze koła próbują to robić. Według ministra, część myśliwych nie rozumie problemów rolników i nie chce polować. Przeciwko polowaniom są też ekolodzy w Polsce, podczas gdy w innych krajach organizacje ekologiczne traktują odstrzał dzików jako naturalny sposób walki z chorobą, np. w Niemczech czy we Francji.

Dodał, że oczywiście należy także przestrzegać zasad bioasekuracji, a najlepszym sposobem walki z chorobą jest uszczelnienie budynków.

Ardanowski ocenił, że obecnie w Polsce obowiązują najlepsze w Europie przepisy dotyczące rolniczego handlu detalicznego.

"Rolnik może każdy swój produkt legalnie sprzedawać. Nie tylko do konsumenta, ale także do restauracji, jadłodajni, gospodarstw agroturystycznych oraz sklepów"

- podkreślił szef resortu rolnictwa. Zaapelował do władz samorządowych o pomoc rolnikom w dotarciu z żywnością do odbiorców.

W rolnictwie są problemy, ale "do bólu szczerze rozmawiamy o tym, co w polskim rolnictwie szwankuje, co należy w nim poprawić" - powiedział minister na spotkaniu w Urzędzie Miejskim. Jak mówił, niezależnie od tego czy gospodarstwo jest małe czy duże, musi żyć z tego, co wyprodukuje.

"Mit pieniędzy zewnętrznych powoduje, że bardziej zastanawiamy się, kiedy będzie pomoc unijna, suszowa, a nie jak dobrze prowadzić nasze gospodarstwo. Rolnicy mają prawo produkować żywność i uzyskiwać za to sensowne wynagrodzenie. Na świecie opłacalność produkcji samych surowców - nigdzie nie jest duża. Na tym zarabiają dopiero ci, którzy to przerabiają i dostarczają do konsumenta. Tylko ogromne gospodarstwa mogą się nastawić jedynie na produkcję surowca, bo w ich przypadku działa efekt skali. Czym gospodarstwo mniejsze, tym trudniej je prowadzić. Mniejsze gospodarstwa nie mogą się nastawiać na proste uprawy polowe" - wskazał Ardanowski.