Sąd uznał, że wniosek Zbigniewa Kurasia nie znalazł uzasadnienia w przepisach ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego. W ocenie sądu, pozew Zbigniewa Kurasia nie spełnia wszystkich ustawowych przesłanek do wypłacenia zadośćuczynienia.

W przypadku Józefa Kurasia "Ognia" sąd podał w wątpliwość jego działalność na rzecz bytu państwa polskiego oraz represje stosowane wobec niego. Sąd podkreślił w uzasadnieniu, że żadna z przesłanek świadcząca o działalności "Ognia" nie może być domniemywana, a musi być precyzyjna i niepodlegająca wątpliwościom.

Sąd stwierdził, że mimo zadania szczegółowych pytań dotyczących działalności Józefa Kurasia, skierowanych do Instytutu Pamięci Narodowej oddział w Krakowie, nie uzyskano szczegółowych odpowiedzi, które pozwalałyby na jednoznaczną ocenę jego działalności. W ocenie sądu, materiały dostarczone przez IPN miały charakter ogólny.

"Nie uzyskano tego rodzaju danych, które mogłyby pozwolić sądowi na ustalenie stanowczych, kategorycznych i samodzielnych ustaleń oceniających czy charakter działań Józefa Kurasia "Ognia" miała charakter działalności na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego czy też stanowiła zaprzeczenie tego rodzaju działalności. Józef Kuraś do dnia dzisiejszego jest postacią kontrowersyjną, a jednocześnie jego osoba doczekała się szeregu różnych opracowań i wydawałoby się, że ta informacja Instytut Pamięci Narodowej powinna być jednak nieco szersza"

– mówiła uzasadniając wyrok sędzia Anna Pater.

Sąd wyjaśnił podczas uzasadnienia wyroku, że wobec "Ognia" nie toczyło się żadne postępowanie, które zakończyłoby się wydaniem orzeczenia. Sąd dodał też, że nie można jednoznacznie stwierdzić, że został on pozbawiony życia przez polskie organa ściągania, wymiar sprawiedliwości albo organy pozasądowe.

Sąd w uzasadnieniu powiedział, że w oparciu o materiał dostarczony przez IPN, 21 lutego 1947 roku doszło do obławy w budynku, w którym ukrywali się członkowie zgrupowania "Ognia" oraz on sam. Części z tych osób udało się zbiec, natomiast sam "Ogień" został otoczony i został wezwany do poddania się, a w następstwie dokonał samopostrzelenia. Później został przewieziony do szpitala w Nowym Targu, gdzie po kilku godzinach zmarł. Sąd stwierdził, że utrata życia Józefa Kurasia "nie była efektem działania organów ścigania czy wymiaru sprawiedliwości, a była efektem określonej decyzji podjętej przez niego samego".

"Brak jest podstaw, bez konieczności dalszego dociekliwego badania, czy działalność Józefa Kurasia "Ognia" była działalnością na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego czy też w jakimś fragmencie była jej zaprzeczeniem"

– mówiła sędzia Sądu Okręgowego w Nowym Sączu.

Kosztami postępowania zostało obciążone Skarb Państwa. Po wyjściu z sali sądowej mecenas Anna Bufnal, reprezentująca Zbigniewa Kurasia, zapowiedziała apelację


Józef Kuraś, ps. „Orzeł”, „Ogień” urodził się 23 października 1915 w Waksmundzie koło Nowego Targu. Był żołnierzem Wojska Polskiego i Armii Krajowej, porucznikiem Batalionów Chłopskich, partyzantem na Podhalu w czasie II wojny światowej, jednym z dowódców oddziałów podziemia antykomunistycznego.

Podczas kampanii wrześniowej 1939 r. walczył jako podoficer Wojska Polskiego przeciw jednostkom niemieckim jak i słowackim. Później został żołnierzem w Organizacji Orła Białego i w ZWZ. W 1941 r. związał się z regionalną organizacją o nazwie Konfederacja Tatrzańska. Był żołnierzem oddziału partyzanckiego Armii Krajowej, później m.in. dowódcą Oddziału Ludowej Straży Bezpieczeństwa.

W czerwcu 1943 r. Niemcy zamordowali żonę Kurasia, 2,5-letniego syna i ojca, a następnie podpalili zabudowania, nie pozwalając ich gasić. Kuraś przyjął wówczas pseudonim "Ogień".

Po wojnie Kuraś walczył z komunistycznymi władzami. Najpierw dowodził oddziałem partyzanckim, który dokonywał akcji na Podhalu.

"Ogień" zginął w lutym 1947 r. Według relacji świadków, osaczony przez funkcjonariuszy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Ostrowsku usiłował popełnić samobójstwo. Zmarł w szpitalu w Nowym Targu. Miejsce jego pochówku dotychczas nie zostało odnalezione.