Osiem lat rządów skutecznie wyleczyło konserwatywnych Polaków ze złudzeń co do wiarygodności partii Schetyny. Dziś PO szuka więc szczęścia na lewej flance. Co na to nadzieja lewaków, Robert Biedroń, lider Wiosny? Ano stwierdził, że „widziałby Grzegorza Schetynę w roli wicepremiera i szefa MSWiA, a siebie w roli premiera”. Jednocześnie Biedroń na razie wyklucza koalicję z PO. „Muszą poprzeć nasz program, m.in. odpartyjnienie państwa, strategię odchodzenia od węgla, świeckie państwo i pełen pakiet praw kobiet, łącznie z prawem do bezpiecznego przerywania ciąży na żądanie do 12. tygodnia” – ocenił w rozmowie z „Super Expressem”. Czy deklarujący się jeszcze niedawno jako konserwatysta Schetyna poprze ten program? Cóż, dynamika jest taka, że niebawem może nie tylko poprzeć, ale nawet ogłosić, że Biedroń mu go ukradł.