Nie chodzi jednak – hmm, przynajmniej na razie − o to, że spośród stu milionów Egipcjan parę milionów może zechcieć poszukać szczęścia w Europie i wtedy będziemy mieli poważny problem. Chodzi o to, że właśnie w tym ważnym kraju na styku Azji i Afryki na koniec lutego odbędzie się szczyt UE−kraje arabskie, na którym premier Jej Królewskiej Mości Theresa May będzie rozmawiała z premierami wszystkich (!) krajów Unii, a nie pięciu najważniejszych. Przy okazji rozmów z państwami muzułmańskimi (polityka migracyjna, gospodarka) szefowa brytyjskiego rządu będzie chciała rzutem na taśmę wynegocjować porozumienie z UE-27, aby uniknąć totalnego chaosu po brexicie. W interesie wszystkich – w tym Polski – jest, by do tego dealu doszło. Ciekawe, czy do tego czasu Niemcy i Francja, nagle pokłócone o dyrektywę gazową i Nord Stream II, zdążą się pogodzić.