Grupa zwolenników "totalnej opozycji" od wielu miesięcy atakuje media publiczne. Teraz poczuli się jednak w końcu urażeni jednym z artykułów w "Gazecie Wyborczej". Uraz był do tego stopnia duży, że dziś w siedzibie Agory... odbył się protest. Wszystko przez to, że atak na redaktor Magdalenę Ogórek... piętnował jeden z dziennikarzy gazety Michnika.

"(...) Materiał w naTemat porównywał (...) atak na red. Ogórek do ataku na Pawła Adamowicza, a pierwszym tekstem, który ujawniał personalia i piętnował protest pod siedzibą Wiadomości był opublikowany przez Gazetę Wyborczą artykuł 'List do Pani Elżbiety Podleśnej' red. Czuchnowskiego"

- napisali w oświadczeniu uczestnicy protestu.

Nie zabrakło ostrej krytyki publikacji "Gazety Wyborczej". Dziennikarzom mocno dostało się za to, że nie zaprezentowali tej samej linii, co atakujący Magdalenę Ogórek przed siedzibą TVP.  Wspomniany przez protestujących tekst Czuchnowskiego, według nich, "łamie podstawy etyki dziennikarskiej", jest "oparty na fake newsach, tweetach i sztucznej symetrii i poczuciu własnej moralnej wyższości". Mówiąc wprost - po prostu "Wyborcza" napisała to, czego protestujący nie chcieli przeczytać.

Na transmisji z demonstracji zamieszczonej na stronie w mediach społecznościowych "Video-KOD" widać kilka protestujących z wypisanymi na kartach hasłami, m.in.: "Profesjonalizm zamiast moralizowania", "7 kłamstw na 14 akapitów w tekście red. Czuchnowskiego", "WOLNE MEDIA! Trochę zbyt wolne #czasprzeprosić" i "DZIENNIKARZE, nie PLOTKARZE".

Potępienie ataku na M. Ogórek


Potępienie ataku na M. Ogórek