Prace nad projektem nowelizacji dyrektywy w Radzie Unii Europejskiej (która skupia kraje członkowskie) toczyły się od miesięcy bez żadnych postępów. Propozycje były blokowane przez kraje niechętne dyrektywie, w tym Niemcy, które są zaangażowane w budowę Nord Streamu 2. Dzisiejsza decyzja jest przełomem.

Projekt nowelizacji przewiduje, że podmorskie części gazociągów na terytorium UE będą w całości podlegały przepisom restrykcyjnego unijnego trzeciego pakietu energetycznego. Przyjęcie takich regulacji zmniejszyłoby rentowność Nord Stream 2 - drugiego gazociągu, który ma połączyć Rosję z Niemcami przez Morze Bałtyckie.

Stanowisko ws. dyrektywy gazowej przyjęte z poprawką francusko-niemiecką, poparły niemal przez wszystkie kraje. Jedynym krajem, który wypowiedział się przeciwko kompromisowi, była Bułgaria.

Dyrektywa gazowa dotycząca Nord Stream 2 została przyjęta przez ambasadorów w formie korzystnej dla krajów przeciwnych budowie gazociągu, w tym Polski.

Poprawka uzgodniona przez Paryż i Berlin przewiduje, że jeśli jakiś gazociąg przechodzi przez terytoria kilku krajów unijnych, to aplikowalność przepisów jest ograniczona do ostatniego państwa członkowskiego. W konkretnym przypadku Nord Stream 2 oznaczać to ma, że nie Duńczycy będą mieli władztwo nad tym rurociągiem, lecz Niemcy. Ograniczenia, jakie wiążą się z rozszerzeniem restrykcji trzeciego pakietu energetycznego, będą jednak dotyczyły całej podmorskiej części rurociągu.

Ponadto Włosi wprowadzili poprawkę dotyczącą połączeń gazowych z Afryką, a państwa wyspiarskie, jak Malta czy Cypr, uzyskały wyjątki ważne z ich punktu widzenia.