Znawcy twórczości Yorgosa Lanthimosa, autora takich obrazów, jak „Lobster” czy „Zabicie świętego jelenia”, wiedzą, czego można się spodziewać. Grecki reżyser chętnie sięga do antyku i do Szekspira, oferując widzom filmy utrzymane w klimacie tragedii. Bohaterowie stojący przed wielkimi dylematami, niewahający się zabić dla osiągnięcia celu, szaleńcy wtłoczeni w bieg historii albo pewne ramy, z których próbują się wydostać. Jest tu wszystko – tajemnice, walka dobra ze złem, balansowanie na granicy człowieczeństwa, zbrodnia i kara. W filmach Lanthimosa pojawia się też zewnętrzny narrator i muzyka rozdzielająca akty. W „Faworycie” jest podobnie, ale tym razem reżyser poszedł dalej, dzieląc sceny także planszami i podkreślając kluczowe dla danego aktu słowo. Film staje się teatrem, a widz niemal czuje oddech aktora.

Wszystko jest dopieszczone w najdrobniejszych szczegółach, a te detale nierzadko odgrywają ważną rolę. Żeby unieść skomplikowane, często przerysowane postacie, Lanthimos powierza je nietuzinkowym aktorom i daje im się wygrać. Do „Faworyty” zaprosił Olivię Colman, Rachel Weisz (z obiema współpracował już przy „Lobsterze”) oraz Emmę Stone. Wszystkie urzekają widza do tego stopnia, że inni bohaterowie i przebogata scenografia to tylko tło dla popisu znakomitych aktorek.

„Faworyta” to inspirowana autentycznymi wydarze-niami intryga dworska. Jest początek XVIII w. Anglia jest w stanie wojny z Francuzami. Na tronie zasiada schorowana, rozkapryszona królowa Anna Stuart (Olivia Colman), a krajem zamiast niej rządzi jej bliska przyjaciółka i powiernica, lady Sarah (nagrodzona Oscarem za rolę w filmie „Wierny ogrodnik” Rachel Weisz). Wtedy na dwór przybywa kuzynka Sary Abigail (nagrodzona Oscarem za „La La Land” Emma Stone), która z początku przyjmuje posadę służącej, ale jednocześnie marzy o powrocie do arystokratycznych korzeni. Swoim urokiem oczarowuje wszystkich wokół, z czasem również samą królową Annę. Abigail knuje intrygi, by zastąpić kuzynkę w roli dworskiej faworyty, a tym samym władać krajem.

Z licznych filmów historycznych, ale też współczesnych przekazów, królowa jawi się nam jako wzór elegancji i kultury. Dwór królewski przywodzi na myśl etykietę, szlachetność, splendor. Ale w „Faworycie” jedynie scenografia jest dostojna. Elita jest pokazana od wnętrza i jest brudna, chora i zezwierzęcona (to częsty motyw filmów Lanthimosa). Wybryki księcia Williama czy Harry’ego, niedawna afera związana ze stłuczką 97-letniego księcia Filipa (męża królowej Elżbiety II) to nic w porównaniu z tym, co się działo na dworze XVIII-wiecznej Anglii.

Lanthimos już na dzień dobry łamie tabu, wkładając w usta Sary zarzut w kierunku królowej: „Kto cię tak umalował? Wyglądasz jak borsuk”. Ale to i tak jedno z tych lżejszych określeń.W dalszej części roi się od nieprzyzwoitych epitetów i jeszcze bardziej nieprzyzwoitych obrazków. Szaleństwa królowej, rozpacz, wymiociny, wyzwiska, kloaka, obżarstwo, sprośność, intrygi, seks homoseksualny, durne zabawy w rzucanie jedzeniem w gołego tłuścioszka – w „Faworycie” nie ma tabu. Ale mimo tych pomyj bohaterów się lubi, a nawet im współczuje. Wart uwagi jest chociażby jeden wątek. Pogubiona i schorowana królowa brytyjska nie umie sobie poradzić z wieloma rzeczami, które ją przerastają. Jej miłością są małe słodkie króliki. Jak się okazuje, jest ich tyle, ile dzieci poroniła i ile zmarło w młodym wieku. Reżyser tłumaczy dramat królowej właśnie tymi tragicznymi zdarzeniami z przeszłości. To mocny głos w momencie, gdy w niektórych amerykańskich stanach dopuszcza się aborcję do końca ciąży.