Podczas konferencji prasowej w Gorzowie Wlkp., gdzie szef resortu przyjechał na spotkanie z rolnikami, Ardanowski był pytany o konsekwencje dla branży nagłośnienia sprawy nielegalnego uboju krów w rzeźni w powiecie Ostrów Mazowiecka. Ocenił, że w Europie jest teraz "hejt" na polskie mięso i żywność.

„Czyli, w domyśle sugerowanie, że to dotyczy jakiegoś powszechnego zjawiska, a przecież wysłałem kontrole do wszystkich ubojni w Polsce – ponad tysiąc (...) Szczęśliwie nie potwierdzają się informacje o tym, że złodzieje i oszuści gdzie indziej również grasowali. Również to mięso z Ostrowi było przebadane. Nie stwierdzono, że ono jest szkodliwe, że one człowiekowi może zaszkodzić. Jest bezpieczne. Nie było od chorych krów i nie było chore, ale ten hejt idzie. Chore mięso, od chorych sztuk, w domyśle może nawet padlina, bo tak też się sugeruje. To się przekłada na polską żywność. To będzie miało skutki negatywne. W jakiej skali? Trudno powiedzieć”

– powiedział Ardanowski.

Dodał, że jego rolą jest „wyeliminowanie patologii i wyplenienie pokusy łamania prawa przy bezpieczeństwie żywności”, że konieczna jest "szeroka promocja polskiej żywności, by zminimalizować negatywne skutki zaistniałej sytuacji".

„Zaostrzymy przepisy dotyczące nadzoru. Monitoring 24-godzinny, ale również rozszerzenie odpowiedzialności Państwowej Inspekcji Weterynaryjnej, doinwestowanie, zatrudnienie większej liczby ludzi; pracownicy ponosząc odpowiedzialność również personalną, odpowiedzialność służbową przed swoimi zwierzchnikami, będą odpowiadali za to bezpieczeństwo”

– zapowiedział Ardanowski.

Według ministra teraz trzeba intensywnie promować na świecie polską żywność i przekonywać, że nagłośniony przypadek nie może rzutować na wizerunek całej branży.

"To wszystko musi być absolutnie transparentne, i przed inspektorami unijnymi, przed naszymi partnerami z innych krajów, przed rolnikami z innych krajów" - mówił i dodał, że bez tej transparentności nie da się odzyskać zaufania. "Dlatego wszyscy, którzy życzą dobrze polskiemu rolnictwu, wszyscy, którzy życzą dobrze życzą Polsce, muszą się zaangażować w odbudowanie zaufania do polskiej żywności” – podkreślił.

Podczas konferencji Ardanowski był pytany o ostatnie protesty rolnicze. Jego zdaniem "chodzenie po ulicy" czy "jeżdżenie traktorem po rondzie" nie rozwiąże problemów polskiego rolnictwa.

Problemy są o wiele głębsze i poważniejsze niż tylko decyzje samych polityków. Nawet tak życzliwych rolnictwu jak ja. Zaczyna się robić coraz większe niezrozumienie spraw wsi w reszcie społeczeństwa. Wiele grup społecznych nie rozumie, o co rolnikom chodzi. Zaczyna narastać agresja i niechęć wobec rolników. Niestety, podsycana czasami nieumiejętnie organizowanymi protestami, które komplikują, dezorganizują życie tysiącom, dziesiątkom tysięcy ludzi”

– ocenił Ardanowski.

Szef resortu rolnictwa przyjechał do województwa lubuskiego na zaproszenie Lubuskiej Izby Rolniczej.