Dziennikarze TVP i prawicowych mediów od dawna padają ofiarą agresji. Zwłaszcza jeśli relacjonują protesty lub demonstracje sympatyków opozycji i pojawiają się w ich tłumie. W ostatnich trzech latach wielokrotnie byli atakowani, obrażani, szarpani. Padały groźby.

Zwróciła na to uwagę dziennikarka "Gazety Polskiej" Dorota Kania.

O komentarz poproszony został także Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny tygodnika "Gazeta Polska".

Wcześniej doszło do fizycznej napaści na dziennikarza Michała Rachonia, to byli przedstawiciele, a przynajmniej ściągnięci przez obywateli RP, którzy zaczęli szarpać. Rachoń jest postawnym człowiekiem, więc trudno było mu zrobić większą krzywdę, ale rzeczywiście zdarzyły się już bezpośrednie, czyli fizyczne napaści, przy poklasku znaczących osób w opozycji

- stwierdził Sakiewicz na antenie TVP Info.

Tak samo przypominam ostatnie groźby wysadzenia w powietrze redakcji „Gazety Polskiej”. Ze wstępnych ustaleń wynika, że raczej nie zrobiło tego dziecko, że był to profesjonalista, czyli można powiedzieć, że coś się dzieje, jest jakaś akcja, która z jednej strony ma wsparcie dla ludzi oszalałych, a z drugiej strony jednak jest coś bardziej profesjonalnego.

- podkreślił redaktor naczelny "GP".

"W którą stronę to zmierza?" - zapytał dziennikarz TVP.

"Rok 2010 to było apogeum. Pamiętamy zamach dokonany przez byłego działacza Platformy Obywatelskiej na działacza PiS i morderstwo na nim. Ataki na dziennikarzy „Gazety Polskiej” czy innych prawicowych mediów, które miały odwagę ująć się za  ludźmi modlącymi się pod krzyżem. To było drastyczne. Robiły to same siły polityczne, choć z czasem o zmienionych barwach i nazwach, ale generalnie widzimy te same twarze. Oni są przyzwyczajeni do pewnego sposobu działania, im wolno wszystko, im wolno obrażać, ich nie wolno krytykować, bo to mowa nienawiści"

Padło też pytanie o zachowanie policji.

"Policja może interweniować wtedy kiedy dochodzi bezpośrednio do czynnej napaści. Trzeba jednak pamiętać, że osoby o pewnej skali agresji, chcą żeby policja ich zaatakowała, żeby pokazać policję jako agresora, że w Polsce bije się opozycję. Więc trzeba wykazać dużą cierpliwość, bo takie obrazki będą natychmiast transmitowane. Wtedy nikt nie zauważy, że wcześniej był atakowany dziennikarz, a będzie policja, która jest agresywna. To że we Francji zginęło wiele osób, żandarmeria bije ludzi na ulicy, Europy nie obchodzi, a jeżeli czapka spadnie z głowy komuś z polskiej opozycji, to będziemy mieli interwencję Unii Europejskiej 

- tłumaczy Tomasz Sakiewicz.