Podczas piątkowej konferencji m.in. byli premierzy zaapelowali przed zbliżającymi się wyborami do Parlamentu Europejskiego o stworzenie wspólnej listy. A pod deklaracją „Koalicja Europejska dla Polski” same znane nazwiska. Dobrze i od dawna znane…

Samo powstanie Koalicji Europejskiej, w której znalazło się grono leciwych już nieco polityków, pobudziło wyobraźnię internautów. Niektórzy postanowili rozwiązać skrót klubu parlamentarnego PO-KO.

O tę inicjatywę był wczoraj pytany w Polsat News marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

Niektórym wszystko się kojarzy z seksem. Są tacy, nawet politycy. Platformie wszystko się kojarzy się z wyprowadzeniem Polski z Unii Europejskiej

– stwierdził polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Przypomniał, że PiS twardo stąpa po ziemi i wie, że 80 proc. Polaków popiera naszą obecność w UE.
– W tych 80 proc. są też w większości, zdecydowanej większości, politycy Prawa i Sprawiedliwości. Jarosław Kaczyński, ja, bardzo wielu polityków ze ścisłego kierownictwa, jeśli nie wszyscy w ścisłym kierownictwie. Nie ma zupełnie o czym mówić – powiedział.

Mówiąc o piątkowym wystąpieniu byłych premierów, nawiązał również do historii, którą uraczyła (i rozbawiła) całą Polskę Ewa Kopacz.

 

„Dziś widziałem dinozaury stojące na scenie, w które chciała wczoraj premier Kopacz rzucać kamieniami. To takie pierwsze moje skojarzenie"

– mówił wczoraj na antenie Polsat News Stanisław Karczewski.

– Dla nas nie jest to groźne. Ja jestem politykiem, który się nie boi. Spierajmy się na programy, a nie na hasła – dodał.