Rozmowa odbyła się 27 lipca ub.r. Uczestniczyli w niej oprócz prezesa Jarosława Kaczyńskiego: Grzegorz Tomaszewski reprezentujący spółkę Srebrna, Karolina Tomaszewska (córka kuzyna prezesa PiS Jana Marii Tomaszewskiego) i jej partner Austriak Gerald Birgfellner. I to właśnie tego ostatniego dotyczyła rozmowa, i to on nagrał jej przebieg.

Mężczyzna, działający w biznesie deweloperskim, domagał się zapłaty za czynności wykonane dla spółki Srebrna, która przygotowywała się do realizacji dwóch 190-metrowych wieżowców na należącej do niej działce w centrum Warszawy. Inwestycja została zatrzymana przez Platformę Obywatelską, która nie chciała wydać warunków zabudowy dla terenu. To, że za postępowaniem warszawskiego ratusza stoi jedynie motywacja polityczna, przyznał nawet poseł PO Marcin Kierwiński.

„Tamci nielegalnie nam to uniemożliwiają. I w związku z tym nie mamy innego wyjścia, jak to załatwić, ponieważ jesteśmy uczciwi i chcemy załatwić sprawy finansowe. No to wobec tego możemy to zrobić tylko poprzez sąd, bo te poprzednie plany, jak to załatwić, są już dzisiaj nieaktualne, bo one zakładały branie kredytu. My nie możemy brać kredytów, skoro cały plan został nielegalnie uniemożliwiony”.

– mówi Kaczyński na taśmach.

Prezes PiS i Grzegorz Tomaszewski proponują Austriakowi, który nie chce przedstawić faktury ani rachunków, aby złożył sprawę do sądu, przed którym zawrą ugodę, która stałaby się podstawą do wypłaty pieniędzy. Wydaje się, że osoby zebrane przy stole dochodzą do porozumienia. Tymczasem pół roku później nagrania Geralda Birgfellnera wychodzą na jaw.

Wydawca „Gazety Polskiej” pozywa

Zarząd Niezależnego Wydawnictwa Polskiego pozywa Agorę, wydawcę „Gazety Wyborczej” i portalu Gazeta.pl. Jednocześnie informuje, że „ze względów humanitarnych nie będzie podejmować kroków prawnych wobec Wojciecha Czuchnowskiego, pracownika spółki Agora”.
Wczoraj wystosowano specjalne oświadczenie, pod którym podpisali się Tomasz Sakiewicz i Katarzyna Gójska.

„Zarząd Niezależnego Wydawnictwa Polskiego Sp. z o.o. oświadcza, iż wobec notorycznego rozpowszechniania skrajnie nieprawdziwych informacji dotyczących sytuacji finansowej spółki (Niezależne Wydawnictwo Polskie sp. z o.o. przynosi zyski) przez podmioty medialne należące do Agora SA, podjął decyzję o pozwaniu jej do sądu. Jednocześnie informujemy, że ze względów humanitarnych nie będziemy podejmować kroków prawnych wobec Wojciecha Czuchnowskiego, pracownika spółki Agora. W odczuciu zarządu NWP istnieje duże prawdopodobieństwo, iż wyżej wymieniony nie ma zdolności prawidłowej oceny rzeczywistości – choćby oceny ogólnie dostępnych dokumentów podmiotów gospodarczych”.
- czytamy w oświadczeniu.

#JaCięNieMogę

Pod takim hasłem wczoraj internauci wyśmiewali artykuł „Gazety Wyborczej”. Najwięcej drwin zebrał Tomasz Lis, redaktor naczelny „Newsweeka”, który jeszcze w poniedziałek zapowiadał detonację medialnej bomby, trzęsienie ziemi i koniec PiS.
To jeden z bardziej żałosnych fragmentów artykułu „GW”.
„Prezes PiS zagaduje frywolnie tłumaczkę, interesuje się jej spodniami, które mają modne dziury na nogawkach”.
- czytamy w artykule.

Po chwili przytoczony jest dialog.

„Powiedz mi, czemu ty chodzisz w spodniach, które wyglądają jak obdarte z piżamy – pyta córkę swojego kuzyna prezes Kaczyński.
- To jest moda, nowa moda – odpowiada kobieta.
- Ja cię nie mogę – ripostuje Kaczyński”.

Przez 70 minut nagrania polityk nie użył żadnego przekleństwa, a przytoczona fraza była najmocniejszym fragmentem, który wyniuchali dziennikarze „GW”. Pod tym hasłem internauci przez cały dzień drwili z publikacji. „Bombę montował gang Olsena” – napisał Marcin Horała z PiS. Głos zabrało kilka tysięcy osób. „PiS, chcąc nadal rządzić, absolutnie nie może dopuścić do upadku Agory” – skomentował internauta Alfred Hugecock.