W kilkudziesięciu miejscach w Polsce odbywały się blokady dróg zorganizowane przez rolników zrzeszonych w AGROunii. Jak zapowiadał w sobotę lider AGROunii Michał Kołodziejczak to preludium do właściwej akcji protestacyjnej, która ma odbyć się 6 lutego w Warszawie.

Po południu odbyła się konferencja prasowa przedstawicieli Krajowej Rady Izb Rolniczych oraz związków rolniczych – członków Copa Cogeca nt. bieżącej sytuacji w rolnictwie. Pytani byli oni przez dziennikarzy, czy przyłączą się do planowanego na 6 lutego protestu.

- Protest na ulicy jest niebezpieczny dla rolników, bo konsumenci, kierowcy są na nas obrażeni, bo utrudnia im się np. dojazd do pracy 

- ocenił przewodniczący Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych Marian Sikora.

Dodał, że część protestujących na drogach rolników była wcześniej oszukana przez zakłady przetwórcze. Jego zdaniem w takich przypadkach, manifestacje powinny się odbywać właśnie pod takimi zakładami.

- Jeśli jest to wina zakładu, idziemy pod zakład, ale kierunek jest jeden, idziemy tam gdzie dzieje się krzywda rolnikowi, a nie tylko na ulice - 

- dodał Sikora.

Uczestniczący w konferencji przedstawiciele rolniczych związków zawodowych zwrócili uwagę, że członkowie reprezentowanych przez nich organizacji mają jednak "wolną rękę" co do ewentualnego przyłączenia się do protestu.