Obecność na spotkaniu potwierdził szef klubu Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Terlecki, a także Małgorzata Zwiercan, która reprezentować będzie koło Wolni i Solidarni.

Suski był pytany w TV Republika, czy propozycja spotkania, z którą wyszedł premier, to „próba wyciągnięcia ręki do opozycji” oraz czy „to jest w ogóle możliwe, żeby się pojednać”.

Oczywiście, że jest możliwe. Póki żyjemy zawsze jest nadzieja, ona podobno umiera ostatnia, i premier właśnie z taką nadzieją wystąpił do wszystkich przynajmniej uczestników życia politycznego w Sejmie, bo mieliśmy ostatnie lata - nie tylko te trzy, ale ostatnie kilka lat - bardzo burzliwych. Kiedy obecna opozycja była przy władzy, atakowała opozycję; dzisiaj, kiedy jest w opozycji, atakuje władze i to w sposób bardzo nieparlamentarny.
- mówił szef gabinetu premiera.

Jego zdaniem zaproponowane przez premiera spotkanie to próba wyjścia z propozycją powrotu do debaty.

Wszyscy mówią, że takie propozycje bardziej wypada składać rządzącym niż opozycji, więc premier wyszedł z taką propozycją właśnie powrócenia do debaty.
 - powiedział Suski.

Pytany, czy wiadomo, który z liderów opozycyjnych klubów stawi się na spotkanie, odparł, że to „będzie się ważyć do ostatniej chwili, bo oni się zastanawiają: przyjść, nie przyjść”.

Nie jestem do końca przekonany, czy wszyscy wezmą w tym udział. Pewnie jak nie wezmą, to wymyślą jakiś powód albo powiedzą: „to tylko PR, nie będziemy brać udziału w takich działaniach PR-owskich”. Nie wiemy, co przeważy - czy chęć wyjścia do przodu z pewnego impasu, który - nie ma co ukrywać - sama opozycja wprowadziła, blokując debatę w parlamencie, a także wypaczając debatę w przestrzeni publicznej; to w dużym stopniu od nich zależy. My jesteśmy otwarci na współpracę, na rozmowy, na dyskusję.
- Marek Suski.

Przyznał jednocześnie, że tej dyskusji w parlamencie brakuje.

Czasem z parlamentu wychodzą ustawy, które trzeba nowelizować, ale to też wynika z tego, że zamiast rozmawiać i zgłaszać jakieś uwagi czy poprawki, to jest atak. W takim sposobie procedowania nie ma miejsca na poprawienie ustaw.
- uważa szef gabinetu premiera.