Samochód, który stał przy ulicy Międzyborskiej w Warszawie, został oklejony taśmą i papierem, obrzucany jajkami, oblany mlekiem i innymi rodzajami nabiału. Sprawcy działali na dużą skalę i byli doskonale przygotowani do tego, by zniszczyć antyaborcyjny przekaz.

Stawiamy ten samochód pod różnymi liceami warszawskimi, żeby uświadamiać młodych ludzi, którzy wchodzą w dorosłe i odpowiedzialne życie, że aborcja to okrutne morderstwo dzieci, żeby mieć taką świadomość i tego nie robić po prostu.

- mówił w rozmowie z Radiem Warszawa Dawid Wachowiak z fundacji „Pro-Prawo do Życia”.

To nie pierwszy tego typu atak na samochody fundacji. Podczas akcji "Szpitale bez aborterów" doszło do serii aktów wandalizmu. Plandeki pojazdów były niszczone, a na karoserii aut malowano m.in. feministyczne logotypy. W jednym przypadku skończyło się nawet szarpaniną i obywatelskim zatrzymaniem sprawczyń.