Dowodem na to, że autor tekstu nie kierował się opisami z internetu, tylko miał tygodnik w rękach jest to, że w artykule na stronie Fakt.pl zamieścił zdjęcie rozwiązanej przez siebie krzyżówki. Nie udało mu się tylko odgadnąć hasła dotyczącego… przekopu Mierzei Wiślanej.

Oburzyło go m. in. hasło krzyżówki. „Trudno udawać, że hasło >>Totalne świnie<< to oczywiście nawiązanie do opozycji, którą politycy PiS konsekwentnie nazywają >>totalną opozycją<< czy >>totalnymi<<” – napisał Radosław Gruca. Dziennikarzowi umknął jakoś oczywisty kontekst owego hasła. Przy krzyżówce znalazła się grafika przedstawiająca dzika, której trudno nie zauważyć.

– Dziki były wówczas tematem numer jeden w mediach i do nich odnosiła się gra słów „totalne świnie”. Ona oczywiście jednym będzie się podobać, a innym wręcz przeciwnie. Mi podoba się bardzo, a Grucy ani trochę. I to jest OK. Natomiast od owej gry słów do wyzywania opozycji od świń dwa dni po tragedii różni się to o lata świetlne

– mówi Piotr Lisiewicz.

Mimo wszystko autor krzyżówki widzi w dziennikarzu „Faktu” spory potencjał.

– Trafnie wskazał, że polityk co „jeszcze nie siedzi za podpalenie budki, ale za to już atakuje Andruszkiewicza” to Sienkiewicz, „pasożyt ludzki, co po dodaniu jednej samogłoski staje się nudziarzem w czerwonych okularach” to Owsiak, a nawet to, że „niemiecka stacja telewizyjna, która musi przeprosić za antypolski serial” to ZDF! W pełni zgadzam się z radykalnymi poglądami redaktora Grucy, które zademonstrował wypełniając krzyżówkę, ja przecież nikomu nie narzucam odpowiedzi. Jak przyśle rozwiązanie, ma szansę na nagrodę

– mówi Lisiewicz.

Lisiewicz: Warzecha z Wirtualnej Polski robi tam za koncesjonowaną prawicę

Publicystę zapytaliśmy też o wpis Łukasza Warzechy, który po ataku na jego krzyżówkę napisał na twitterze o Lisiewiczu: „Już to pisałem wielokrotnie, ale ten pan jest wyjątkowym szkodnikiem”.

- A co tu komentować? Jaki typek jest, każdy widzi. Łukasz Warzecha jest publicystą Wirtualnej Polski. Bez jaj – czy jakikolwiek normalny antykomunista czy prawicowiec zostałby komentatorem tego portalu? Przecież jego manipulacje są o wiele bardziej bezczelne od portalu Gazeta.pl. Warzecha robi tam, i nie tylko tam, za prawicę koncesjonowaną, jak Bolesław Piasecki i jego PAX za komuny, albo Aleksander Hall w latach 90., w czasach monopolu „michnikowszczyzny”

– ocenia Lisiewicz.

Jego zdaniem Warzecha bierze udział w medialnym teatrzyku przeciwnika.

- Oprócz wydmuszek medialnych jest realny świat. Widzicie możliwość, żeby Sakiewicza, Gójską, Rachonia, Kanię, Targalskiego albo sławnego Lisiewicza Wirtualna Polska zaprosiła do komentowania, a my byśmy się zgodzili? Oczywiście kosmos. Uznalibyśmy, że to jakiś aktor podszywa się pod dzwoniącego do nas Tomasza Machałę. No więc to jest właśnie różnica między tymi, co są na serio, a prymitywną ściemą w rodzaju Warzechy.

Po co Warzecha Wirtualnej Polsce?

- Czasem podliże się naszym Czytelnikom w sprawach trzeciorzędnych, ale w kluczowych momentach zawsze jest po stronie przeciwnej. Każde pismo, które zamieszcza jego efekciarskie teksty, demonstruje swój stosunek do własnych czytelników. Że tak naprawdę robimy was w bambuko, przyciągamy efekciarstwem, a w decydującym momencie jak zawsze skrewimy – mówi Lisiewicz.