Ten „staromodny” gatunek muzyki, jakim jest folk, przeżywa dziś swój wielki renesans. Jak myślicie, dlaczego?

Solidnym fundamentem muzyki folkowej jest muzyka folklorystyczna. Doskonały materiał do inspiracji. „Staromodność” tej muzyki można rozpatrywać tylko w jednym aspekcie, a mianowicie czasu w którym te utwory powstały. Pozostałe składowe archaicznej muzyki są ponadczasowe i jak najbardziej aktualne. W tekstach znajdujemy ilustracje wciąż jakże bliskich współczesnemu człowiekowi zagadnień, tj.: miłosne rozterki i uniesienia, burzliwe rozstania, i wytęsknione powroty, relacje na linii kawaler-panna, kawaler-wdowa, żona-mąż, teściowa-synowa, teściowa-zięć, wojna, pokój, kolęda, wesele, chrzciny, pogrzeb. Jedyne co się zmieniło to infrastruktura i otaczająca nas przestrzeń i może trochę język i forma przekazu. Gdy dołożymy do tego nasze dzisiejsze, współczesne opracowanie muzyczne otrzymamy produkt w którym każdy znajduje odrobinę siebie, swojej rodziny. Ważną rzeczą jest tu również poczucie świadomości naszego pochodzenia, naszych „korzeni”, ponieważ „stare pieśni” są ilustracją naszych przodków. Odpowiadając na pytanie – folk jest muzyką dla każdego, jest żywą, graną od serducha muzyką co jest najważniejszą jej wartością.

A co Wy sami czerpiecie z wykonywania muzyki ludowej?

Przede wszystkim ogromną przyjemność z możliwości jej wykonywania. Poczucie zachowania pewnych wartości zawartych w tej muzyce dla kolejnych pokoleń. Po 25 latach pracy scenicznej, możemy śmiało powiedzieć, że jesteśmy elementem pewnej misji. Mamy poczucie dobrego jej spełnienia, co daje nam nieocenioną radość.

Jak zaczęła się historia Waszego zespołu?

Zespół powstał w listopadzie 1993 roku, w Czeremsze niewielkiej miejscowości na Podlasiu. Założycielką zespołu była Barbara Kuzub-Samosiuk, którą do stworzenia Czeremszyny zainspirował rodzący się w środowiskach studenckich, miejskich ruch folkowy. Barbara pracowała w Gminnym Ośrodku Kultury w Czeremsze. Do domu kultury przychodziło dużo fajnych, młodych ludzi, którym to zaproponowała granie w kapeli folkowej. Nie był to wtedy popularny nurt muzyczny, a do muzyki ludowej młodzi ludzie odnosili się sceptycznie.  Mimo wszystko zawierzyli Basi i tak to po kilku próbach w grudniu 1993 r. zespół wystąpił w ramach otwartej scenie konkursowej na Festiwalu Muzyki Ludowej Mikołajki Folkowe w Lublinie.

Tytuł Waszej najnowszej płyty to „tęsknoty”. Dlaczego zdecydowaliście się na taki tytuł?

Pozwolimy sobie zacytować tekst przewodni z naszej najnowszej płyty „tęsknoty”, który udziela odpowiedzi na pytanie:

„… czekam na Ciebie … tęsknię … nie płaczę … przychodzisz we wspomnieniach … uśmiecham się … od momentu ujrzenia tego świata, od pierwszego oddechu stajemy się integralnym i nierozłącznym, paradoksalnie nieprzemijającym, elementem procesu … zwanym przemijaniem … przemija czas, życie; coś w międzyczasie się kończy … coś jednocześnie zaczyna … w pogoni za czymś bliżej nie określonym … szczęściem? … często nie dostrzegamy strat … refleksja przychodzi zbyt późno … znowu nie zdążyliśmy … a tyle jeszcze mieliśmy do przekazania … cierpimy … przystańmy na chwilkę … wsłuchajmy się w otaczającą nas przestrzeń … pozwólmy dogonić się tęsknotom … obudzą się wspomnienia … przecież tęskniliśmy od zawsze … niezależnie od wieku … za czymś … za bliskością rodziców … beztroską szkolnych lat … niezależnością … bezkresem dziewiczej przyrody podczas studenckich wędrówek … miłością dozgonną … pierwszymi słowami usłyszanymi z ust dzieci … laurką i bukietem leśnych konwalii podarowanych podczas spaceru z wnuczkami … trudno zdefiniować wszystko … każdy na pewno ma coś swojego, intymnego; coś czego nie da się ubrać w kilka prostych słów … nie wstydźmy się tęsknić … może dzięki temu będziemy bardziej czuli na sygnały, które wciąż wysyła nam otaczający świat … zupełnie nam obcy ludzie … znajomi … bliscy … nasi najukochańsi … bądźmy dzięki temu, bardziej wrażliwi … stańmy się jeszcze lepszymi ludźmi …”

No dobrze, a za czym Wy sami tęsknicie? I jaki rodzaj tęsknoty pobrzmiewa w Waszej muzyce?

Za normalnością, spokojem, życzliwością, beztroską, smakami dzieciństwa, miłością, za tymi którzy odeszli. Każdy pewnie za czymś innym, czasem trudnym do zdefiniowania. Mamy wrażenie, że pewne wartości i pojęcia się zdewaluowały, a może to my mamy inny punk widzenia i nam się wydaje, że kiedyś było inaczej, fajniej.

Co znajdziemy na krążku? Dlaczego wybraliście akurat takie utwory?

Na krążku znajdziemy dziesięć utworów, będących w pewnym sensie obrazem naszego 25-cio letniego istnienia jako zespół Czeremszyna. Są tam utwory, które ukazywały się na wcześniejszych wydawnictwach kilkanaście, kilkadziesiąt lat wstecz. Znajdą Państwo również piosenki zupełnie nowe, dotąd nie publikowane. Całość w nowych, cudownych, dojrzałych aranżacjach.

Wasz album ma bardzo oryginalną, drewnianą okładkę. Skąd taki pomysł? Czy to jakiś ukłon w stronę ekologii?

Drewienka na okładce (pomysł Mirka), zostały już użyte na naszej poprzedniej płycie „Uśmiechnij się”. W swojej idei doskonale komponują się z muzyką. Drewno, które dziadek przygotował wiele lat temu w formie sztachet na płot - które jednak nie zostały do tego celu użyte – otrzymało drugie życie. Identycznie jak muzyka, będąca cenną zawartością opakowania. Graficzna praca, wykonana przez żyjątka zamieszkujące drewno przez wiele lat, spowodowała iż każda płyta jest inna. Obrazy „wygryzione” w strukturze drewna są niepowtarzalne i wyjątkowe. Dla lepszej identyfikacji, na naszej nowej płycie wykonaliśmy napis: czeremszyna – „tęsknoty”

Koncertujecie nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Jak wspominacie Wasz koncert na Litwie? Gdzie to było i z jakiej okazji? 

W Wilnie występowaliśmy tylko raz, w 2006 roku. Było to przy okazji promocji Województwa Podlaskiego i Gmin Podlasia .Koncertowaliśmy na scenie ustawionej w pięknym Parku  Serejkiskim. Oprócz koncertów , było mnóstwo stoisk rękodzielniczo-kulinarnych, w których prezentowali się  podlascy i litewscy twórcy ludowi, Pamiętamy zakupione wtedy wspaniałe litewskie sery i przepyszne chleby.

Pochodzicie z Czeremchy, niewielkiej miejscowości na Podlasiu, gdzie krzyżuje się kilka kultur i narodowości: polska, białoruska i ukraińska. Co, Waszym zdaniem, jest kluczem do spokojnego, harmonijnego życia obok siebie ludzi różnych narodowości?

Podlasie dzięki swej magicznej energii płynącej z otoczenia, pięknego krajobrazu, a także z ludzkich serc, jest miejscem pozytywnym i wyjątkowym – często nazywane „białym czakramem”. To właśnie wspomniana wielokulturowość jest ogromna wartością, która wzbogaca ten region. Często słyszymy stwierdzenie, że na Podlasiu ścierają się, krzyżują kultury i narodowości. My mamy inne spojrzenie na tą kwestię (śmiech). Grając koncerty w wielu miejscach na ziemi, poza granicami regionu, czy nawet kraju, tłumacząc swoje pochodzenie zawsze kładliśmy nacisk na stwierdzenie że kultury, wyznania i narodowości na Podlasiu współistnieją. One się nie ścierają, bo już dawno by się starły na proch, nie krzyżują; lecz współżyją. Tylko w obliczu poszanowania, tolerancji naszej inności mamy szansę na lepszą przyszłość. To ogromne wyzwanie, bo rzeczywistość czasami nie bywa tak różowa jakbyśmy pragnęli, ale to nasze zadanie, nasza misja, by pielęgnować to bogactwo wielokulturowości … nie tylko Podlasia.   

Gdzie w najbliższym czasie będzie można Was usłyszeć? Czy planujecie zawitać z promocją nowej płyty do Wilna lub w ogóle na Litwę?

Plan koncertowy jest permanentnym procesem, który wciąż się tworzy. Na nasz najbliższy koncert zapraszamy do Warszawy, 16 marca 2019, w ramach cyklicznej imprezy Folkowe Bemowo. Jesteśmy też otwarci na wszelkie propozycje i zaproszenia. Koncert w Wilnie miło wspominamy, wielokrotnie gościliśmy również twórców z Litwy na naszym Festiwalu w Czeremsze. Na Litwie jak do tej pory graliśmy niewiele. Chęci do grania są (śmiech), wszystko przed nami.


Wywiad z Czeremszyną ukazał się w "Kurierze Wileńskim Magazynie" z 12 stycznia 2019 r. Publikujemy go dzięki uprzejmości magazynu.