Dzisiaj Platforma Obywatelska ogłosiła, że bojkotuje telewizję publiczną, która - jak twierdzi partia - "stała się narzędziem politycznej nagonki i partyjnej propagandy".

"Dlatego Zarząd Krajowy Platformy Obywatelskiej RP zwraca się do członków PO o całkowite powstrzymanie się od udziały w programach telewizji publicznej zarówno na szczeblu krajowym, jak i regionalnym - do czasu odwołania obecnego zarządu TVP oraz ustanowienia społecznej kontroli nad telewizją publiczną"

- czytamy w oświadczeniu podpisanym przez Grzegorza Schetynę.

To nie pierwszy bojkot medialny, który urządziła totalna opozycja. W maju 2018 r. PO, Nowoczesna i PSL podjęły decyzję o bojkocie programu "Woronicza 17" w TVP Info. Już wtedy Platforma zastanawiała się nad masowym bojkotem TVP.

Jak się jednak okazało, program "Woronicza 17" już tydzień po bojkocie "totalnej opozycji" zanotował wzrost oglądalności. 

- Politycy powinni występować w programach wygodnych, czy mniej wygodnych, niezależnie od tego, czy ich zapatrywania i opinie zgadzają się z opinią dziennikarza

- mówił wówczas w komentarzu dla niezalezna.pl politolog prof. Norbert Maliszewski.

Krzysztof Skowroński, szef Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, stwierdził wtedy, że bojkot "Woronicza 17" powinien być dla opozycji "nauczką". Okazało się jednak zupełnie odwrotnie...

- Powinno to im pokazać, że nie warto być nieobecnym w mediach, które uznają za media sobie nieprzychylne. Być może w takiej sytuacji politycy, nie tylko opozycji, nauczą się większego szacunku dla dziennikarzy

- mówił wówczas Skowroński.