„Marsz za życiem” wpisał się w atmosferę gorącego okresu protestów we Francji i miał miejsce po dziesiątej już sobocie protestu „żółtych kamizelek”. Hasłem tegorocznego marszu była obrona wolności sumienia, a konkretnie protest wobec zakusów rządu, by usunąć tzw. „klauzulę sumienia”. Pozwala ona lekarzom, położnym i pielęgniarkom na odmowę uczestnictwa przy aborcjach.

Rzecznik tegorocznego marszu Adelaide Pouchol tłumaczyła, że obrona „klauzuli sumienia” ma pokazać, że „lekarze nie są urzędnikami władzy polityczno-medialnej, których można zmusić do zrobienia czegoś, czego nie chcą”. Dla Pouchol niszczenie tej klauzuli to przechodzenie „od cywilizacji do barbarzyństwa”.

Warto dodać, że Adelaide Pouchol jest dziennikarką i w swojej karierze zajmowała się dziennikarstwem śledczym. Udając brzemienną matkę odwiedzała placówki proaborcyjne. Swoje doświadczenia z tych „przygód” w organizacji Planing Familial określiła jako „rażenie prądem”.

Zabijanie nienarodzonych dzieci budzi nadal głęboki sprzeciw wielu Francuzów. Jednak warto dodać, że rząd wykluczył ten temat z tzw. debaty społecznej, którą rozpoczął w ubiegłym tygodniu prezydent Emmanuel Macron.

Liczba aborcji wykonywanych każdego roku we Francji dochodzi do 220 tys. rocznie.