O tym, że IS przyznało się do zamachu, poinformował portal znak.com, powołując się na konta Directorate 4 oraz SITE Intelligence Group umieszczone na rosyjskim popularnym komunikatorze Telegram. One z kolei powołują się na publikację arabskiej gazety „Al Naba”, która podaje informację źródła. 

W artykule pisze się o tym, że terroryści umieścili ładunek wybuchowy w domu mieszkalnym nr 164 przy ul. Karla Marksa „pomiędzy trzecim a dziewiątym” piętrem i wysadzili rano 31 grudnia.

„Terroryści tłumaczą, że tak długo zwlekali z ogłoszeniem tej informacji ze względu na bezpieczeństwa osób, które przeprowadziły zamach. Żadnych szczegółów, oprócz ogólnodostępnych, w swoim artykule islamiści nie podają. Jednocześnie cytują oświadczenia rosyjskich władz o tym, że żadnych śladów materiałów wybuchowych w domu nie znaleziono” – pisze Directorate 4.

Z kolei Komitet Śledczy Rosji po trzech tygodniach śledztwa nadal nie określił podstawowej wersji wydarzeń. Jednocześnie, jak pisał portal niezalezna.pl, rosyjska prasa donosiła, że wybuch mógł być zamachem, związanym z późniejszym wybuchem samochodu 1 stycznia na ulicy Magnitogorska i ewakuacją mieszkańców jeszcze jednego domu mieszkalnego w tymże mieście.

Jednocześnie, na koncie Baza, również na komunikatorze Telegraf, opublikowano dziennikarskie śledztwo, którego autorzy publikują imiona i nazwiska mężczyzn, którzy spłonęli 1 stycznia w ostrzelanym przez rosyjskie służby samochodzie oraz oparty na rozmowach ze świadkami przebieg tragicznych dni. Jednym z podejrzanych jest urodzony w Uzbekistanie 43-letni Machmud Mżumajew. Dziennikarzom udało się porozmawiać z jego żoną, Rosjanką Olesią Antonienkową. Z jej słów wynika, że w 2015 r. mąż poznał nowych ludzi, imigrantów z Azji Środkowej, i zaczął coraz bardziej interesować się islamem. Przestał chodzić do miejskiego meczetu, bo mu się nie podobało, co mówi imam. Dlatego mężczyzna miał wybrać inny meczet, do którego chodził z przyjaciółmi. Latem ub.r. mężczyzna oświadczył że „więcej nie chce żyć z niewierną” i zostawił kobietę z dwójką dzieci.

fot. teletype.in Machmud Mżumajew i Olesią Antonienkową

Baza podaje, że wysadzonych miało być więcej miejsc w Magnitogorsku. Bomby planowano ukryć w śmietnikach i pod ławkami znajdującymi się w parkach i na placach, gdzie ludzie przyjdą w sylwestrową noc. Ładunki miały być uruchomione niedługo po odpaleniu noworocznych sztucznych ogni. Wysadzenie domu mieszkalnego miało być ostatnim punktem zamachu. Jednak w wyniku „błędu” terrorystów właśnie tam do wybuchu doszło w pierwszej kolejności.