Do zabójstwa i zranienia doszło w lutym ubiegłego roku, przed sklepem przy ul. Narutowicza. Zajście zaczęło się od kłótni w sklepie z udziałem kilku mężczyzn, potem doszło do bójki na ulicy. Oskarżony Kamil K. został uderzony pierwszy. W odwecie zaatakował nożem, scyzorykiem o długości ostrza około 20 cm.

Najpierw ugodził nim w udo jednego z mężczyzn, potem chwycił za szyję innego i zadał mu cztery ciosy, m.in. w brzuch i klatkę piersiową, powodując rozległe obrażenia. Wezwana pomoc nie zdołała uratować poranionego 27-letniego mężczyzny, zmarł on podczas reanimacji prowadzonej przez zespół pogotowia ratunkowego.

Sąd uznał, że oskarżony działał z bezpośrednim zamiarem spowodowania obrażeń i zabójstwa, stopień szkodliwości popełnionych przez niego czynów jest bardzo wysoki.

Działał on pod wpływem alkoholu, w miejscu publicznym, z użyciem niebezpiecznego narzędzia i obiektywnie bez ważnego, racjonalnie uzasadnionego powodu, co świadczy o jego poczuciu bezkarności"

– powiedziała, uzasadniając orzeczenie, sędzia Barbara Markowska.

Sędzia Markowska dodała, że oskarżony był poprzednio karany sądownie za przestępstwa z użyciem przemocy, działał w warunkach recydywy. Podkreśliła, że to jednak zmarły pokrzywdzony zaatakował pierwszy, był agresywny, bił i kopal oskarżonego, co sąd wziął po uwagę przy wymiarze kary.

Sąd skazał Kamila K. za zabójstwo na karę 15 lat więzienia, a za zranienie – na rok więzienia i wymierzył mu karę łączną w wysokości 16 lat więzienia. Ponadto oskarżony ma zapłacić 30 tys. zł zadośćuczynienia matce zabitego i 5 tys. zł zranionemu mężczyźnie.

W tym samym procesie sąd skazał na 5 miesięcy więzienia 35-letniego Włodzimierza P., który bezpośrednio po bójce pod sklepem ukrywał w swoim mieszkaniu Kamila K. Wyrok nie jest prawomocny.