Wiceminister, odpowiedzialna w resorcie za ratownictwo medyczne, zapytana przez dziennikarzy, jak w przypadku zdarzenia w Gdańsku zadziałały służby ratownicze, oceniła, że "system ratownictwa medycznego zadziałał prawidłowo".

"Zgłoszenie zostało odebrane o godz. 19.59, karetka systemu ratownictwa medycznego, karetka specjalistyczna w składzie czteroosobowym z lekarzem, dotarła na miejsce zdarzenia o 20.08"

– podała.

Wówczas, jak dodała, "przejęte zostały czynności ratownicze od zespołu, który był na miejscu i komercyjnie zabezpieczał tę imprezę".

Podjęte zostały konkretne czynności ratunkowe, pacjent po 27 minutach został dostarczony do szpitala klinicznego. Wszystkie procedury związane z systemem ratownictwa medycznego przebiegały poprawnie, sprawnie i bez zbędnej zwłoki

– powiedziała.

Pytana o późniejszą opiekę w szpitalu wiceminister wskazała, że procedury w placówce monitorował minister Łukasz Szumowski i "przebiegły one zgodnie z zasadami sztuki, z zasadami organizacji udzielania świadczeń pacjentowi w ciężkim stanie, stanie zagrożenia życia".

Lekarze, którzy podejmowali działania ratunkowe, zrobili wszystko, aby ratować życie pana prezydenta

– dodała.

Podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w niedzielę wieczorem w Gdańsku Pawła Adamowicza zaatakował nożem 27-letni Stefan W., który wtargnął na scenę. Prezydent trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego, gdzie zmarł.

Adamowicz sprawował urząd prezydenta Gdańska od 1998 r. i należał pod tym względem do rekordzistów. W ubiegłorocznych wyborach samorządowych startował z komitetu "Wszystko dla Gdańska". Został ponownie wybrany na to stanowisko, choć rywalizował zarówno z kandydatem PO Jarosławem Wałęsą, jak i z kandydatem Zjednoczonej Prawicy Kacprem Płażyńskim. W II turze pokonał Płażyńskiego, uzyskując 64,80 proc. głosów. Miał 53 lata. Osierocił dwie córki: 15-letnią Antoninę i 8-letnią Teresę.