Otóż bp Manuel Linda oznajmił, że skandale seksualne to problem głównie Anglosasów, a nie całego Kościoła. „To fenomen głównie krajów anglosaskich. W Europie to się zdarza w pewnych miejscach – to zdarzyło się w Niemczech – ale nie w tej samej skali jak w Stanach Zjednoczonych czy Australii” – stwierdził. Złośliwie można zapytać, czy biskup wie, że w Irlandii skala była taka sama jak w USA, czy wie, że Irlandia leży w Europie, i czy wie o skandalach w Belgii i Holandii. Nie wiadomo, czy słyszał o kardynale (byłym już) O’Brienie ze Szkocji, który przez lata wykorzystywał księży i kleryków. Ale po co złośliwość, gdy dostrzega się, jak niewiara w podstawowe dogmaty chrześcijaństwa łączy się z dziwną tolerancją dla zachowań głęboko niezgodnych z podstawowymi zasadami życia chrześcijańskiego. I nie jest to przypadek.