Protest przeciwko nowym przepisom zorganizowali Bułgarzy. Biorą w nim udział także przewoźnicy z innych krajów, w tym Polski. Protestujący zebrali się na Placu Luksemburskim przed gmachem europarlamentu. W tłumie można zobaczyć transparenty z napisami „Francja + Niemcy = protekcjonizm”, „Wolny przepływ towarów to jedna z zasad UE”, „Pakiet mobilności to koniec wolnego rynku”.

Chcemy wywrzeć presję na parlamentarzystów z komisji transportu, którzy będą dziś głosować nad propozycjami nowych przepisów. Liczymy, że przyjęte zostaną poprawki, które zgłosili nasi posłowie, które dużo bardziej będą odzwierciedlać nasze interesy i interesy całego sektora transportu. Chodzi o to, aby pokazać legislatorom, z jakimi problemami zetknie się branża, jeśli tak przyjęte sprawozdania miałyby wejść w życie

- mówi Piotr Szymański ze Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce (ZMPD).

Wprowadzenie nowych przepisów (tzw. pakietu mobilności), które mają objąć przewoźników drogowych regulacjami dotyczącymi delegowania pracowników, zaproponowała Komisja Europejska. Są one niekorzystne dla tego rodzaju firm z Europy Środkowo-Wschodniej, w tym z Polski, która ma jedną z największych flot transportowych w UE. Przeciwnicy regulacji wskazują, że są one protekcjonistyczne, bo wypychają te przedsiębiorstwa z rynków krajów Europy Zachodniej.

W grudniu 2018 roku mandat do negocjacji nad ostatecznym kształtem nowych przepisów przyjęła Rada UE (kraje członkowskie). Polska, jak i część innych państw, uznała go jednak za niekorzystny i głosowała przeciwko. Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk mówił wtedy po negocjacjach w Brukseli, że nowe przepisy narzucają przewoźnikom obowiązki, które są "nie do przyjęcia". Przeciwne były także: Węgry, Litwa, Łotwa, Malta, Bułgaria, Chorwacja, Irlandia, Belgia. Nie wystarczyło to jednak, by zablokować propozycję.

 

Aby negocjacje nad ostatecznym kształtem przepisów mogły się rozpocząć, swój mandat musi przyjąć jeszcze PE. Czwartkowe głosowanie w komisji transportu europarlamentu ma być do tego wstępem. Jego wynik trafi prawdopodobnie na sesję plenarną PE, wówczas europosłowie ustalą mandat do rozmów z Radą UE.