Trump gra twardego szeryfa: stróża prawa, porządku i bezpieczeństwa, co jest bardzo dobrze odbierane przez Amerykanów. Warto zaznaczyć, że o ile Republikanie wygrywają przede wszystkim na prowincji, a często przegrywają duże miasta, o tyle kwestie bezpieczeństwa, czego dowiódł przykład Rudolpha Giulianiego i Nowego Jorku, są tą kartą, dzięki której mogą wygrywać także w największych metropoliach. W sensie wyborczym zatem orędzie Trumpa to bardzo zręczny ruch: przybliża spełnienie się wróżby nienawidzącego go Bruce’a Springsteena, który powiedział, że nieuchronna jest jego druga kadencja. Takimi wystąpieniami Donald John Trump nie tylko zyskuje, ale też wpędza Demokratów, tak jak Jarosław Kaczyński w Polsce totalną opozycję, w pułapkę – teraz bowiem to oni muszą się tłumaczyć, dlaczego nie chcą bezpieczeństwa Amerykanów, co oczywiście jest politycznie bardzo kosztowne.