Zaczęło się od informacji ministra rolnictwa, który stwierdził, że "jeżeli nie dokonamy depopulacji dzików na terenach objętych afrykańskim pomorem świń, to choroba nie zostanie opanowana".

Najpierw emocjonalnie na te wieści zareagowały Magdalena Środa i Maria Nurowska. Dołączyła do nich oczywiście dziennikarka TVN Kinga Rusin. I się zaczęło.

Celebryci w mediach społecznościowych dzielili się swoimi przemyśleniami na temat odstrzału dzików. Były nawiązania do Państwa Islamskiego, czy historia o sympatycznych, pijanych od spirytusu dzikach plądrujących dom.

W oskarżaniu partii rządzącej o zamordyzm nie pomogły nawet dane opublikowane przez Niemiecki Związek Łowiecki dotyczące odstrzału dzików. Niemieccy myśliwi w sezonie 2017/2018 odstrzelili bowiem 836 865 dzików. To o 42 proc. więcej niż w poprzednim okresie łowieckim. Odstrzał - jak podano - był środkiem zabezpieczającym przed afrykańskim pomorem świń (ASF).

Sprawa trafiła nawet do prezydenta Andrzeja Dudy, który spotka się jutro po południu z ministrami rolnictwa Janem Krzysztofem Ardanowskim i środowiska Henrykiem Kowalczykiem oraz głównym lekarzem weterynarii Pawłem Niemczukiem...

Jednak to, co spędza sen z powiek rolnikom - możliwość rozprzestrzenienia się afrykańskiego pomoru świń - innym daje pretekst do całkiem innych wniosków. I tak oto w czasie briefingu ministra środowiska Henryka Kowalczyka, który poinformował, że w styczniu polowania na dziki odbędą się na terenie trzech województw, przed Sejmem protestowała grupa młodych ludzi przeciwko "rządowemu projektowi zakładającemu depopulację gatunku dzika"

Protestujemy także przeciwko metodom zwalczania ASF

- mówili protestujący.

Czyli de facto przeciwko stworzeniu strefy buforowej pomiędzy terenem, gdzie występuje ASF, a obszarami, gdzie tej choroby nie ma.

Linia demarkacyjna przebiega przez województwa warmińsko-mazurskie, mazowieckie i lubelskie. Powiatów, gdzie polowania zaplanowano, nie chciałbym podawać, aby tam nie było protestów, płoszenia dzików" 

- dodał Kowalczyk i odniósł się do protestów, przypominając, że "nie ma żadnych rządowych planów eliminacji dzików. "Jest realizacja planu łowieckiego, odstrzały są zgodne z zatwierdzonymi planami łowieckimi" - podał. 

W proteście pod Sejmem nie byłoby nic zaskakującego, gdyby nie nagłe zjednoczenie polityków różnych opcji politycznych pod nośnym zawołaniem: "PiS jest zły. Dzik jest dziki!".

Na demonstracji, zorganizowanej przez Partię Zieloni, nie zabrakło... Piotra Apela z Kukiz'15, Anny Marii Żukowskiej z SLD oraz jej partyjnego kolegi Andrzeja Rozenka, Marka Kossakowskiego z KOD. Do walki o prawa dzików zgrzewał natomiast szef Zielonych - Marek Kossakowski.

Były też odpowiednie transparentów typu: „V. Nie zabijaj", „Ministrowie do odstrzału”, „Żubry, dziki nie do odstrzału, ministrowie do dymisji!”, „Odczepcie się od dzików”, „Stop rzezi dzików”.

Zobaczcie sami: