W jej efekcie okazuje się, że statystyczny Kowalski, który jest za zakazem uboju norek na futra, musi być lewakiem, najlepiej homo, zwolennikiem aborcji, przeciwnikiem Kościoła i jedzenia mięsa oraz, co oczywiste, jego działania mają doprowadzić do tego, że będziemy kondominium rosyjsko-niemieckim. Tak jakby jedno wykluczało możliwość posiadania konserwatywnych poglądów. Tymczasem rzeczywistość jest banalnie prosta. Grupka cwaniaków przy pomocy kiepsko opłacanych pracowników, niszcząc środowisko i zatruwając życie sąsiadom, płacąc symboliczne podatki, zarabia astronomiczne pieniądze. Wszystko inne to propaganda mająca odwrócić uwagę od branży, która, gdy zobaczy się to wszystko na żywo, jedynie śmieszy. Prawda prędzej czy później wyjdzie na jaw, a ludzie, którzy bronią ferm, trafią do książek o luddystach. Nawet bowiem do Sowietów w końcu dotrze, że futro to obciach.