W piątek w koszalińskim escape roomie wybuchł pożar, w wyniku którego zginęło pięć 15-latek, a poważnie ranny został 25-letni mężczyzna. Prezydent Koszalina Piotr Jedliński ogłosił niedzielę dniem żałoby w mieście.

Szef MSWiA Joachim Brudziński zlecił komendantowi głównemu PSP gen. Leszkowi Suskiemu przeprowadzenie kontroli przeciwpożarowych we wszystkich escape roomach w kraju. W niedzielę w TVP Info szef MSWiA poinformował, że do tej pory skontrolowano ok. 300 escape roomów, a z kontroli wynika, że skala nieprawidłowości jest bardzo duża.

Tego dnia odbyła się też odprawa służb z udziałem Brudzińskiego, premiera Mateusza Morawieckiego oraz komendanta głównego PSP i komendanta głównego Policji gen. insp. Jarosława Szymczyka, po której szef rządu zapewnił, że służby robią wszystko, aby ustalić przyczyny tragicznego zdarzenia w Koszalinie.

Dworczyk podkreślił dziś w TVP1, że premier wraz z szefem MSWiA od początku monitorują i zajmują się sprawą tragedii w Koszalinie. Zaznaczył, że najważniejsze jest przeanalizowanie wszystkich okoliczności, aby podobne zdarzenia nigdy się już nie powtórzyły.

Dodał, że po kontrolach widać, że zaniedbanie w escape roomach są duże.

"Te osoby, które dopuściły się tych zaniedbań zostaną ukarane mandatami czy poniosą konsekwencje tych zaniedbań"

- powiedział szef KPRM.

Dworczyk stwierdził jednocześnie, że "nawet najlepsze przepisy, jeśli ludzie będą do nich podchodzić w sposób nieodpowiedzialny, zostaną ominięte albo twórczo zinterpretowane". "Tutaj też jest bardzo duża odpowiedzialność po stronie właścicieli, po stronie tych, którzy prowadzą tego rodzaju biznes, żeby pamiętać, co jest najistotniejsze - a najistotniejsze jest bezpieczeństwo dzieci czy użytkowników tego rodzaju miejsc" - mówił szef KPRM.

Oświadczył, że "nie będzie żadnego pobłażania" w sprawie tragedii w Koszalinie.

"Ta sprawa zostanie wyjaśniona - już zostały postawione zarzuty prokuratorskie. Nie ma żadnej tolerancji ani pobłażania dla działań, które narażają życie dzieci i młodzieży. Na pewno będą surowe konsekwencje wyciągane w takich sprawach"

- zapewnił Dworczyk.

W niedzielę Miłoszowi S., który jest wnukiem osoby, która zarejestrowała działalność gospodarczą i prowadziła escape room w Koszalinie, prokuratura postawiła zarzut umyślnego stworzenia niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie i nieumyślnego doprowadzenia do śmierci osób, które zginęły w pożarze.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski poinformował, że są podstawy, by twierdzić, że Miłosz S. "był osobą faktycznie wykonującą czynności w ramach działalności gospodarczej, którą zgłosiła do ewidencji jego najbliższa krewna, i był osobą, która przygotowywała wyposażenie pomieszczeń w tych różnego rodzaju pokojach zagadek". Rzecznik dodał, że Miłosz S. "nie zwrócił uwagi na to, że nie ma tam (w escapie roomie - red.) właściwego ogrzewania tych obiektów, i że nie ma tam przede wszystkim dróg ewakuacyjnych, które w razie jakiegoś niebezpieczeństwa pozwalałaby uczestnikom opuszczać pomieszczenie rozrywki".

Miłosz S. nie przyznał się do popełnienia czynu, odmówił złożenia wyjaśnień.