Czterej bracia zakonni z Franciszkańskiej Wspólnoty Braci Odnowy na Bronksie (Nowy Jork) trafiło do aresztu po tym, jak przed kliniką aborcyjną - modląc się i prosząc ciężarne kobiety o zmianę decyzji skazującej ich nienarodzone dziecko na śmierć - rozdawali róże.

Jak podają lokalne media, bracia razem z różami rozdawali karteczki z napisem „Nowe życie, mimo że malutkie, przynosi obietnicę niepowtarzalnego szczęścia” i numerem telefonu do jednego z centrum otaczającego opieką przyszłe matki.

Dzięki staraniom zakonników, jedna z par zdecydowała się nie podpisywać dokumentów wyrażających zgodę na aborcję i wyszła z kliniki.

„Nie wiemy czy jeszcze wrócą. Jedyne co wiemy to fakt, że wyszli w trakcie naszej akcji ratunkowej. Dodało nam to wiele otuchy, ponieważ gdybyśmy nie zdecydowali się tam pójść, ta para pewnie podpisała by stosowne dokumenty a ich dziecko by zginęło”

– mówił amerykańskim mediom jeden z aresztowanych - ojciec Fidelis, wskazując, że dla braci było to "małe zwycięstwo".

Franciszkanie po przybyciu policji na miejsce, gdzie się modlili i śpiewali hymny, odmówili "zaniechania akcji" przeprowadzanej w ramach nieformalnego związku obrońców życia „Red Rose Rescue”.

Franciszkańska Wspólnota Odnowy po aresztowaniu braci wydała oświadczenie. Podkreślono, że "podstawową częścią jej działalności ewangelizacyjnej i pomocy potrzebującym jest publiczne świadectwo ukazywania świętości życia od poczęcia do naturalnej śmierci".

Uważamy, że prawo każdego człowieka do życia jest podstawą sprawiedliwego i pokojowego społeczeństwa. W następstwie tego, uważamy, że ci którzy – z jakichś powodów – są tego prawa pozbawiani, znajdują się w wyjątkowej potrzebie otrzymania chrześcijańskiej pomocy i wyzwalającej mocy Ewangelii

- dodano.