Na łamach portalu niezalezna.pl informowaliśmy już, że Telewizja Polska otrzymała od polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych skandaliczne pismo zawierające zarzuty Federacji Rosyjskiej wobec polskich dziennikarzy. Pojawia się tam stwierdzenie, że popełnili oni „czyn karalny”. Chodzi o program „Minęła 20” na antenie TVP Info, a konkretnie grafikę, jaką wykorzystano podczas emisji - czyli plakat Wojciecha Korkucia „Achtung Russia”.

To właśnie w trakcie dyskusji o treści pisma na antenie Telewizji Republika doszło do ostrej wymiany zdań pomiędzy red. Katarzyną Gójską, a wiceministrem spraw zagranicznych. Prowadząca program „W punkt” zapytała wiceszefa polskiej dyplomacji Bartosza Cichockiego o to pismo. 

Cichocki minął się z prawdą, utrzymując, że to on podpisał pismo wysłane z MSZ do TVP. W związku z wystąpieniem do Ministerstwa Spraw Zagranicznych w trybie dostępu do informacji publicznej resort ujawnił oryginalne, odręcznie podpisane pismo, na którym - wbrew temu, co mówił Cichocki - nie ma jego podpisu.

W czasie rozmowy z redaktor Katarzyną Gójską wiceminister Cichocki twierdził:

To było moje pismo. Pamiętam ten podpis. Biorę odpowiedzialność za to pismo na siebie. Może wyszło jakieś jeszcze. Nie przekazaliśmy żadnych gróźb. Przekazaliśmy tylko informację, że strona rosyjska zaprotestowała wobec tego plakatu .
 

 
Trzeba przyznać, że choć wiceszef polskiej dyplomacji został przyłapany na kłamstwie, nie jest to najważniejszy i najbardziej skandaliczny wątek całej sprawy. Prawdą okazało się bowiem, że polski MSZ w piśmie do polskich mediów wprost stwierdził, iż dziennikarze popełnili czyn karalny, zamieszczając grafikę Wojciecha Korkucia. W dodatku MSZ - zamiast po prostu "przekierować" do TVP notę Rosjan (a najlepiej odpowiedzieć im tak, jak oni nam ws. wraku Tu-154) - wcielił się w rolę posłańca Kremla, gorliwie streścił zarzuty Moskwy, a ambasadę Rosji nazwał po prostu „ambasadą”, jakby chodziło o instytucję państwa polskiego.

Czy w świetle powyższych ustaleń wiceminister Cichocki poda się do dymisji? Przypomnijmy, że sam zapowiadał taki scenariusz na antenie Telewizji Republika.

W rozmowie z portalem niezalezna.pl red. Katarzyna Gójska skomentowała najnowsze doniesienia w tej sprawie.

To dobrze, że MSZ szanuje prawo obywateli do informacji. Szkoda tylko, że trzeba było do wyegzekwowania tego prawa użyć argumentu rozpoczęcia drogi sądowej. Sprawa podpisu jest już oczywista. To nie minister Cichocki podpisał pismo, a jego podwładny. Ale to nadzorujący ponosi odpowiedzialność za działania swoich urzędników i dlatego to on jako zwierzchnik dyrektora departamentu wschodniego, został zaproszony do programu. Kłamstwo Cichockiego - zupełnie bezsensowne - pokazuje z kim mamy do czynienia - z człowiekiem aroganckim, pogardliwie nastawionym do opinii publicznej, nie rozumiejącym czym jest wolność słowa. Jednak w tej sprawie najbardziej skandaliczna jest treść pisma, które sprawia wrażenie przekopiowanej groźby urzędników Putina. I tu pojawia się pytanie - jakie poglądy na relacje polsko rosyjskie ma pan Cichocki skoro tak poddańczo traktuje pohukiwania Kremla?
- mówi redaktor Katarzyna Gójska.

Więcej o Bartoszu Cichockim i jego wychwalaniu polityki Tuska wobec Rosji w artykule Grzegorza Wierzchołowskiego, który ukazał się w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska” dostępnym w sprzedaży od 2 stycznia.