Wczoraj o godzinie 17.16 doszło w Czechach w miejscowości Karwina do katastrofy górniczej. Pracę w kopalni przerwano i rozpoczęto akcje ratowniczą. Przyczyną tragedii było zapalenie się metanu, który zniszczył kilka podziemnych stanowisk pracy górników. W czasie wybuchu pod ziemią pracowało 23 górników, w tym 22 Polaków - poinformował rzecznik kopalni Ivo Czelechovsky. Pięć osób zginęło, osiem uznano za zaginione, dziesięć zostało rannych, w tym trzy osoby hospitalizowano.

Jak poinformował Dworczyk, premier od razu po otrzymaniu informacji o wypadku, w którym mogli zostać poszkodowani obywatele polscy, podjął działania.

Prezes Rady Ministrów skontaktował się natychmiast z premierem (Czech, Andrejem) Babiszem, oferując pomoc w akcji ratowniczej

- powiedział Dworczyk. Jak zaznaczył, ratownicy z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego otrzymali zadanie wyjazdu i w ciągu pół godziny byli w drodze do Czech.

Szef KPRM wyjaśnił, że ze względu na posiadany specjalistyczny sprzęt polscy ratownicy od razu po przybyciu do kopani zostali włączeni do akcji.

"Kiedy około północy potwierdziły się informacje, że wśród poszkodowanych są Polacy, premier podjął decyzję o wylocie do Czech" - powiedział Dworczyk. "Rano szef rządu będzie ze współpracownikami w kopalni w Karwinie" - dodał.

Dworczyk poinformował także, że od czwartkowego wieczora w działania związane z pomocą poszkodowanym włączonych jest szereg instytucji - m.in. MSWiA, ME oraz wojewoda śląski Jarosław Wieczorek, który otrzymał polecenie zapewnienia wszelkiej pomocy rodzinom górników pracujących w czeskiej kopalni, w tym transportu na miejsce tragedii.

Premier Morawiecki poinformował w czwartek w nocy na Twitterze, że rozmawiał telefonicznie z premierem Czech.