Wiceminister Bartosz Cichocki ogłosił, że ponosi pełną odpowiedzialność za pismo, które wysłane zostało przez polski MSZ do TVP Info po programie „Minęła Dwudziesta”, w którym pokazany został plakat Wojciecha Korkucia „Achtung Russia”.

Czytamy w nim m. in. „Ambasada uważa powyższe zdarzenie za znieważanie Federacji Rosyjskiej i jej kierownictwa, i zwraca się o udzielenie wyjaśnień w powyższej sprawie, która stanowi czyn karalny zgodnie z art. 136 kodeksu karnego RP, tzn. publiczne znieważenie głowy obcego państwa”.

Ze zdania tego można więc wywnioskować, że – celowo lub z powodu niefortunnego sformułowania – przedstawiciel MSZ zgadza się z tym, że pokazywanie plakatu Wojciecha Korkucia to przestępstwo.
Warto zwrócić uwagę, że stwierdzenie o „Federacji Rosyjskiej i jej kierownictwie” nie  pochodzi z języka polskiego.

Żaden Polak  nie mówi o „kierownictwie Rosji”. To automatycznie przeniesiony na język polski zwrot z języka rosyjskiego. Tam „kierownictwo” to np. „uprawlenije”. Przykładowo GRU to  Gławnoje Razwiedywatielnoje Uprawlenije. Natomiast GUŁAG – skrót bardziej wymyślny – to Gławnoje uprawlenije isprawitielno-trudowych łagieriej i kolonij.

Kim jest owo „kierownictwo”? Plakat Korkucia nie pozostawia wątpliwości, że jest nim osoba, która dokonała ludobójstwa na Kaukazie, morduje dziesiątkami dziennikarzy i opozycjonistów, a ostatnio napadła na kolejne państwo – Ukrainę. To, że Putin jest bandytą, nie wymaga prowadzenia przez MSZ długotrwałych analiz, o tym wie, także w Rosji, każdy. Zaś w języku prostego ludu oddaje to popularna stadionowa ukraińska przyśpiewka.

Przyłączam się więc do tych, w których ocenie jedyne co powinien zrobić MSZ po otrzymaniu rosyjskiego pisma ze skargą na TVP, to odpisać, że w Polsce, inaczej niż w Rosji, media są wolne i ministerstwo nie jest od cenzurowania ani telewizyjnych programów, ani znanego w świecie artysty.

Warto jednak zapytać, na czym polega niebezpieczna dla Rosji siła plakatu „Achtung Russia!”? Wojciech Korkuć to artysta znany na świecie, jego plakaty nagradzane były m. in. w Stanach Zjednoczonych, w Japonii czy na Tajwanie. Także jego plakat „Achtung Russia!” niesie przesłanie ponadnarodowe, zrozumiałe na całym świecie. Pod każdą szerokością geograficzną na kuli ziemskiej znana jest twarz Putina, symbol trupiej czaszki, litery SS, czy wreszcie grafika naklejki ostrzegającej przed urządzeniem mogącym porazić prądem. W dobie internetu taki plakat obiega świat błyskawicznie.

Ale okazał się on niebezpieczny także dlatego, że przedstawia komunikatywnie polskie przesłanie dla świata. Cóż innego, niż hasło „Achtung Russia!” przekazywali światu powstańcy styczniowi? Powstanie przegrało, ale mocno zaszkodziło wizerunkowi Rosji na świecie, bo polska idea porwała wiele znakomitości ówczesnego świata, intelektualistów, ideologów i rewolucjonistów, nawet anarchista Michał Bakunin na pokładzie brytyjskiego parowca Ward Jackson wiózł broń dla Powstania Styczniowego.

„Achtung Russia!” wołała Polska do Zachodu prosząc go o pomoc w wojnie polsko-bolszewickiej. Takiego samo było przesłanie Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, gdy pisał na ulotkach: „Walczymy za Świętą Sprawę, za wolną, niezależną, sprawiedliwą i prawdziwie demokratyczną Polskę! Nie mamy ani prasy własnej, ani wolności słowa, ani wolności zebrań, ani prawa wiązania się w stronnictwa polityczne - jesteśmy więc pozbawieni wszystkich dobrodziejstw demokracji!”.

„Achtung Russia!” mówił wreszcie do Zachodu prezydent Lech Kaczyński, gdy poprzez wyjazd do Gruzji zmuszał zachodnich przywódców do obrony jej niepodległości.

Rosja zawsze świetnie rozumie takie sygnały i znakomicie orientuje się w tym, co jest w jej krytyce niegroźną utarczką, a co uruchamia niebezpieczny dla niej przekaz. Plakat Korkucia może stać się dla  milionów ludzi na świecie inspiracją do dyskusji o jego zbrodniach, obozach koncentracyjnych na Kaukazie czy kolejnych agresjach i „katastrofach samolotów” przez nią powodowanych.

A tak na koniec, w trochę weselszym i mocno polskim tonie. Stanowisko narodu polskiego w kwestii kierownictwa Federacji Rosyjskiej przedstawił najświetniejszy nasz obywatel Jurek Bożyk z Krakowa (choć we Lwowie urodzony), a uczynił to w swej znakomitej i kochanej przez wszystkich wolnych Polaków piosence „Zęby w dupie”, w której odnotowuje, iż: 

„Jest facet, który się Wołodią zowie Putinem,/ co nie pozwala w wolności ludziom żyć./ I jest tak strasznie ekstremalnym skurwysynem,/ że szkoda brudzić łapy, by go w mordę bić”. 

Utwór ów zamieszczam poniżej ze specjalną dedykacją dla wiceministra Bartosza Cichockiego, by miał świadomość, jakie jest stanowisko narodu polskiego wczoraj, dziś i po wsze czasy. Będę z jego powodu wzywany na dywanik do MSZ? Mówi się trudno, utwór poniżej: