Przed wyborami samorządowymi rada miasta Warszawy przyjęła uchwałę ustanawiającą 98-procentową bonifikatę jako standardową, a 99-procentową w przypadku użytkowania wieczystego trwającego powyżej 50 lat. Te stawki miały obowiązywać od 1 stycznia 2019 r. Wówczas stosowny projekt uchwały przedstawił wiceprzewodniczący rady Dariusz Figura (PiS), ale poparli go jednomyślnie wszyscy radni biorący udział w głosowaniu.

W miniony czwartek projekt uchwały ws. obniżenia bonifikaty wniósł na sesję rady miasta wiceprezydent Warszawy Robert Soszyński.

Dziś Rafał Trzaskowski poinformował, że będzie rekomendował powrót do bonifikaty 98-procentowej przy przekształceniu prawa użytkowania wieczystego w prawo własności. A jeszcze kilka dni temu przekonywał, że miasta na to nie stać!

Stało się to po fali oburzenia warszawiaków. Trzaskowski, pytany czy w tej sprawie "miał wyraźne sygnały" od przewodniczącego Platformy Obywatelskiej Grzegorza Schetyny, odpowiedział, że „to jest w stu procentach jego decyzja".

Pod wpisem Trzaskowskiego zaczęła się dyskusja. W kierunku prezydenta Warszawy padły mocne słowa.

Politykowi PO uzmysłowiono, że okłamano wyborców, a jedyne co się zmieniło, to zdania radnych Platformy Obywatelskiej w tej sprawie.

Przypomniano słowa Pawła Rabieja - wiceprezydenta miasta o rozdawnictwie.

Trzaskowskiemu przypomniano, co mówiła w tej sprawie jego koleżanka z partii Joanna Kluzik-Rostkowska. (że ci, którzy popierają 98-procentowe bonifikaty, powinni się "w piekle poniewierać" - red.)

Prezydentowi podpowiadano też, jakimi tematami warto się zając, skoro tak "wsłuchuje się w głos warszawiaków".